Dla wielu państw europejskich imigracja to nowy problem. W końcu zaczęto zadawać sobie pytania: Kim są ci ludzie? Dlaczego tu przybywają? – tłumaczy Gianfranco Rosi, nagrodzony w Berlinie Złotym Niedźwiedziem za film „Fire at Sea”
Pana film o Lampedusie początkowo miał być krótkometrażowym projektem. W efekcie rozrósł się do pełnowymiarowego dokumentu.
Kiedy dotarłem na Lampedusę, przekonałem się, że nie jest możliwe zrobienie tak krótkiego dokumentu na ten temat, mimo iż właśnie takie miałem zamówienie. Temat był pojemny, udało nam się znaleźć producentów, w efekcie „Fire at Sea” stawał się coraz większym projektem. Na Lampedusę pojechałem, kiedy nie było jeszcze zwiastunów tragedii, jaka miała się wydarzyć. Początkowo koncentrowałem się na samej wyspie, dopiero później doszedł do tego problem imigrantów. Dlatego właśnie ten film opowiada niejako dwie równoległe historie.