źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Gdy komiksy o wiedźminie ukazywały się po raz pierwszy, trudno je było nazwać inaczej niż rozczarowaniem. Zawiodły fanów Geralta mechaniczną adaptacją prozy Andrzeja Sapkowskiego, zawiodły wielbicieli Bogusława Polcha, oczekujących od artysty kolejnego majstersztyku na miarę „Funky’ego Kovala”, zawiodły wreszcie wydawcę, w znacznej mierze przyczyniając się do upadku kultowego magazynu „Komiks”. Po dwudziestu z górą latach wraca się jednak do niefortunnego cyklu z zaskakującą przyjemnością. Wiedźmin stał się w tym czasie dobrem międzynarodowym, choć to przede wszystkim zasługa bestsellerowego cyklu gier, doczekał się także lepszych i ciekawszych wersji komiksowych owymi grami inspirowanych. Seria rysowana przez Polcha według scenariuszy Macieja Parowskiego (pięć części to adaptacje opowiadań, jedna to całkowicie oryginalny pomysł) ma dziś urok reliktu z wczesnych lat 90., ale rozczarowaniem już bym jej nie nazwał. Nie, „Wiedźmin” nie stał się nagle udanym cyklem, wciąż razi scenariuszowymi i graficznymi niedoróbkami. Ale przecież było to przedsięwzięcie ambitne, realizowane w trudnych warunkach, gdy komiks w Polsce przechodził głęboki kryzys. Czytelnicy co prawda zachłysnęli się amerykańskimi seriami o superbohaterach, ale dzieła rodzimych twórców mało kogo – poza grupką fanatyków – obchodziły. Parowski i Polch szukali własnego sposobu na opowieści o Geralcie, zwłaszcza artysta eksperymentował z formą, i nawet jeśli skończyło się porażką (Tylko czy na pewno? W końcu ukazało się sześć pełnometrażowych albumów!), to „Wiedźmin” solidnie zapracował na stałe miejsce w historii polskiego komiksu.

Wiedźmin | scenariusz: Maciej Parowski, Andrzej Sapkowski | ilustracje: Bogusław Polch | Wydawnictwo Komiksowe 2015