KRYMINAŁ J.K. Rowling pisze jako Robert Galbraith po raz trzeci. I oby nie ostatni, bo brytyjska autorka potrafi dać czytelnikom dokładnie to, czego chcą. O ile „Wołanie kukułki” było zarysem – dodajmy, że należycie obfitującym w detale – świata przedstawionego oraz biograficznego i psychologicznego tła postaci, tak „Jedwabnik” to już nade wszystko uszczegółowiona intryga kryminalna, do tego efektowna. „Żniwa zła” z kolei znowu kładą nacisk na stronę obyczajową, co nie oznacza, że sama sprawa jest drugorzędna. Do biura Cormorana dociera niecodzienna paczka: odcięta damska noga, na dodatek zaadresowana do jego pięknej asystentki Robin. Zmusi to Strike’a do odwlekanej i niechcianej wyprawy w przeszłość, do okresu nastoletniego, kiedy niewiele od niego starszy ojczym został oskarżony o zamordowanie jego matki. Potencjalnych podejrzanych jest paru, a każdy z nich kiedyś miał ze Strikiem zatarg. Dla Rowling jest to okazja do wyciągnięcia kilku nowych rzeczy z obszernego życiorysu swojego bohatera i stworzenia prawdziwie pełnokrwistego, opierającego się schematom detektywa. Nie mniej istotna jest, oczywiście, Robin, której rodzinne relacje ulegają wyeksponowaniu w perspektywie nadciągającego ślubu. „Żniwa zła” nadal pozostają jednak trzymającym czytelnika w stanie permanentnego zaciekawienia kryminałem, z którego czuć autentyczną radość pisania, która nigdy nie przechodzi w irytujące samouwielbienie.

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Żniwa zła | Robert Galbraith | przeł. Anna Gralak | Wydawnictwo Dolnośląskie 2016

PROZA Ile jest warte dobre życie? I jakie właściwie kryteria powinny być brane pod uwagę przy takiej wycenie? Majątek? Zdrowie? Więzi rodzinne? \\Zapewne nie znasz, czytelniku, odpowiedzi na te pytania, co zresztą nie dziwi, bo nikt ich w zasadzie nie zna. Nikt poza W.R.D. Narrator „Rachunku” Jonasa Karlssona, dobiegający czterdziestki pracownik wypożyczalni wideo, samotnik i pogodny życiowy minimalista, dostaje pewnego dnia list od rzeczonego W.R.D. (czyli World Resources Distribution), bliżej nieokreślonej, ponadnarodowej organizacji. List zawiera rachunek, którego spłaty domaga się W.R.D. – rachunek opiewa na 5 700 000 koron, czyli jakieś trzy miliony złotych. Oczywiście nasz bezimienny narrator nie ma takich pieniędzy, ma natomiast czas. Postanawia zatem wyjaśnić sprawę dziwacznej biurokratycznej pomyłki. Odsyłany od Annasza do Kajfasza dowiaduje się w końcu, w czym rzecz. Musi zapłacić, bo jest szczęśliwym człowiekiem. Szczęśliwym? Bez kasy, bez kochającej żony i gromadki dzieci, bez udanej kariery zawodowej? Skromna objętościowo powieść Karlssona to całkiem udana satyra z niegłupią egzystencjalną refleksją w tle. Autor nie tylko drwi z rozmaitych poprawnościowych polityk wyrównywania szans, lecz także buduje własną, dość ironiczną teorię szczęścia – szczęścia jako wymarzonej wolności od ludzi. Jednak umieszczenie „Rachunku” w kontekście „kafkowskim”, jak sugeruje reklamowy blurb tej książki, to mydlenie oczu.

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Rachunek | Jonas Karlsson | przeł. Patrycja Włóczyk | Znak Literanova 2016

KRYMINAŁ Roy, choć przekroczył już osiemdziesiątkę, ma spore doświadczenie w umawianiu się na randki przez internet. Ma też spore wymagania: nie cierpi, gdy kobiety piszą o sobie nieprawdę lub wklejają upiększające je zdjęcia. „To, czego naprawdę nie znoszę, to nieuczciwość” – brzmi jego ulubione powiedzonko. Pewnego razu poznaje jednak Betty, atrakcyjną, zamożną i pełną energii wdowę. Postanawiają razem zamieszkać w jej domu. Tak mogłaby się zaczynać ciepła opowiastka o miłości w jesieni życia. Ale nie u Nicholasa Searle’a – on dopiero szykuje grunt pod trzymający w napięciu thriller. Angielscy krytycy chętnie przyrównują powieść Searle’a do twórczości Johna le Carré, autora „Szpiega doskonałego”. Są też tacy, którzy w postaci Roya widzą bliźniaka Ripleya z powieści Patricii Highsmith. Jest bowiem bohater Searle’a kłamcą wprawnym i niezawodnym. Autor pozwala czytelnikowi poznawać go stopniowo. Narrację współczesną przeplatają wspomnienia z przeszłości. Poznajemy Roya jako żołnierza podczas drugiej wojny światowej i zawodowego oszusta, który w 1998 r. pozoruje własną śmierć, wybierając spokojne życie. Cofamy się do lat 40., 60., czasów rządów premiera Tony’ego Blaira. Obraz kłamcy i życiowego cwaniaka stopniowo układa się z fragmentów i ułamków. Ale czy Royowi uda się ostatnie oszustwo? I czy Betty jest tak naiwna, jak można by zakładać?

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Dobry kłamca | Nicholas Searle | przeł. Tomasz Kłoszewski | W.A.B. 2016