Grupa A-ha pięć lat po zakończeniu kariery wraca na jeszcze jedną trasę i płytę
ikona lupy />
Dziennik Gazeta Prawna
To była przemyślana decyzja. Po 25 latach podziękowaliśmy sobie za ten wspaniały, wspólny czas i rozeszliśmy się do własnych projektów” – powiedział w wywiadzie dla brytyjskiej telewizji kilkanaście miesięcy temu Morten Harket, komentując zakończenie działalności zespołu A-ha w 2010 roku. Na szczęście dla fanów norweska gwiazda pop zmieniła zdanie. Twórcy wielkiego przeboju „Take On Me” właśnie wydali swój dziesiąty album „Cast in Steel”. W tym roku wyruszą też na światową trasę koncertową. Powracają, podobnie jak zrobili to chociażby Faith No More czy New Order. Z czym do fanów wychodzi ponownie Morten Harket i jego koledzy?
Reutersowi wokalista powiedział, że te kilka lat przerwy pozwoliło im świeżym okiem spojrzeć na własną twórczość oraz że po zejściu się natychmiast złapali doskonały klimat w zespole, który towarzyszył im przed rozstaniem. Autor niemal wszystkich przebojów A-ha Paul Waaktaar-Savoy, zdradzając z kolei kulisy produkcji, przyznał, że pracowało im się niezwykle łatwo, bo nie było żadnego ciśnienia ze strony wytwórni i fanów. Zupełnie jak na początku lat 80., kiedy zaczynali karierę. Nawiązaniem do tamtych, złotych dla A-ha, czasów jest też postać producenta „Cast in Steel”. Alan Tarney pracował bowiem z Norwegami przy ich trzech pierwszych płytach. Klimat z czasów „Hunting High and Low” czy „Stay on These Roads” słychać w wielu kompozycjach z „Cast in Steel”. W „Forest Fire”, „Mythomania” czy „Giving Up the Ghost” czarują zawodzący wokalem Harket, synthpopowe klawisze Magne Furuholmena i proste gitarowe zagrywki Paula. A-ha ponownie pokazują, że są mistrzami pisania popowych melodii opartych na syntezatorach i gitarach. Harket tradycyjnie dokłada do tego głównie miłosne teksty.
W 2009 roku w Łodzi A-ha dali fenomenalny koncert. Możliwościami swojego głosu zachwycał Harket, na scenie doskonale czuli się też Paul i Magne. Na razie na pożegnalnej trasie nie mają w planach Polski. Oby to się zmieniło, bo jak mówi Morten: „Wróciliśmy teraz, by zapisać nasz ostatni rozdział, tylko na jedną płytę i jedną trasę”. Jeżeli w ten sposób, właśnie albumem „Cast in Steel”, A-ha rzeczywiście pożegnają się z fanami, to nie mają się czego wstydzić.
A-ha | Cast in Steel | Universal Music