Autopromocja

„Obywatel” Jerzego Stuhra. O Polakach z humorem

Obywatel, Jerzy Stuhr
Obywatel, Jerzy StuhrMedia
7 listopada 2014

„Obywatel” to rodzaj egzaminu, na ile do pewnych spraw potrafimy podejść z dystansem i z przymrużeniem oka spojrzeć na nasze narodowe przywary

Na swój film Jerzy Stuhr kazał czekać widzom aż siedem lat. Długo, zdecydowanie za długo. Kiedy jednak opowiada o kulisach jego powstawania, coraz lepiej zaczynamy rozumieć ekranowe losy Jana Bratka, miotanego przez wiatr historii prostaczka bożego. Bo kiedy reżyser odbijał się od kolejnych drzwi, nie mogąc znaleźć pieniędzy na sfinansowanie produkcji, niespodziewanie pomogła rada Krzysztofa Zanussiego: „Wystarczy, że zmienisz tytuł i kilka scen”. Tyleż genialna, co absurdalna. I aż dziw bierze, że wątek ten nie znalazł swego miejsca w scenariuszu, bo ten od takiego poczucia humoru nie stroni.

Wiele ekranowych zdarzeń w „Obywatelu” jest opartych na przeżyciach reżysera, choć w żadnej mierze nie można traktować tego jako filmowej autobiografii. Jan Bratek (odgrywany zarówno przez samego Stuhra, jak i jego syna Macieja) z powodzeniem mógłby zostać uznany za kuzyna Jana Piszczyka. Bo w filmie Jerzego Stuhra w ogóle sporo jest z „Zezowatego szczęścia” Andrzeja Munka. Ten sam mechanizm, który wikła bohatera w kolejne historyczne zawieruchy czy podobny sposób naigrawania się z protagonisty. Wynikający raczej z sympatii aniżeli złośliwości. Bo Bratek, podobnie jak wcześniej Piszczyk, niemal zawsze znajdzie się w nieodpowiednim miejscu, w nieodpowiednim czasie. I kiedy chce dobrze, możemy być pewni, że wyjdzie dokładnie odwrotnie, niezależnie od ustroju. Bo nie o wartościowanie tu chodzi. Choć niektórych pewnie to oburzy, reżyser z podobną swadą żartuje z ubecji, jak i Solidarności (na marginesie, świetny epizod Piotra Głowackiego), kleru czy karierowiczów. Można odnieść wrażenie, że dla Stuhra w tym filmie nie ma świętych głów. I bardzo dobrze. Bo jeżeli sami nie nauczymy się z siebie śmiać, nikt za nas tego nie zrobi.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.