Autopromocja

Fundamentalne fanaberie. Dlaczego wojny kulturowe są deprecjonowane i jaki mają tak naprawdę sens

LGBT
LGBT ShutterStock
2 kwietnia 2021

Odwoływanie się do kwestii obyczajowych nie zawsze pomaga prawicy, a szkodzi centrum. Niekiedy najbardziej progresywne rozwiązania wprowadzają ci, którzy w oczach społeczeństwa uchodzą za wyjątkowo umiarkowanych

25 lutego 2021 r. w Orlando na Florydzie wystartował CPAC (Conservative Political Action Conference), bodaj najważniejszy w roku zjazd amerykańskich konserwatystów. To tam pojawiają się polityczni weterani i wschodzące gwiazdy, by o sobie przypomnieć i przetestować nowe pomysły. Przez trzy dni przemawiali kongresmani, senatorowie, gubernatorzy. Głos po raz pierwszy od przegranych wyborów zabrał też Donald Trump.

Sytuacja dla amerykańskiej prawicy była niewesoła. Niespełna cztery miesiące wcześniej Partia Republikańska przegrała wybory prezydenckie i nie odzyskała większości w Izbie Reprezentantów. Na początku stycznia okazało się, że straci też większość w Senacie. Co oznaczało, że demokraci mają swojego człowieka w Białym Domu i większość w Kongresie. Mniej więcej w tym samym czasie tłum zwolenników Donalda Trumpa wdarł się na Kapitol, domagając się unieważnienia wyników wyborów prezydenckich. Trwała pandemia, szczepienia dopiero startowały, średnia dzienna liczba zgonów wciąż przekraczała 2 tys. osób, a łączna ofiar pandemii w USA przebiła pół miliona. Nowy prezydent Joe Biden obiecał szybkie uchwalenie pakietu stymulacyjnego dla gospodarki wartego 1,9 bln dol. Twórcy CPAC zdawali się tego wszystkiego nie dostrzegać. „America Uncancelled” – pod takim hasłem zorganizowali swoją konferencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.