Jest rok 1964. W świnoujskim porcie cumuje pierwszy prom z Ystad. Od zakończenia II wojny światowej w Świnoujściu stacjonują marynarze radzieckich okrętów wojennych, miasto jest zamknięte na świat, więc pierwszy statek ze Szwecji to wielkie wydarzenie. Ale Muzol nie patrzy na prom jak na wydarzenie. Muzol patrzy na zjeżdżające z niego cadillaki i volva, na schodzących z trapu ludzi w białych prochowcach albo ubranych tak kolorowo, że szarzyzna PRL wydaje się jeszcze bardziej przygnębiająca. Widzi duny, finy i korony. Walutę.
Muzol ma 15 lat i nie nazywa się Muzol. Nikt nawet tak na niego nie mówi. Ani wtedy, ani później. Ale teraz chce, by tak właśnie go nazywać. Może dlatego, że zawsze nosił długie włosy i od czasu do czasu grał na perkusji.