Pozbawiona ironii i dystansu „Obietnica” Anny Kazejak to zbiór psychologicznych banałów i fatalnych dialogów.
Nowy film Anny Kazejak nie spełnia nadziei na dobre kino. Zamiast stworzyć realistyczny portret współczesnej młodzieży, polska twórczyni wysyła nam pocztówkę z Ciemnogrodu. Licealiści z „Obietnicy” to pozbawieni zainteresowań, osobowości i myślowych horyzontów smarkacze, którym w najlepszym razie chciałoby się spuścić porządne lanie. Młodzi bohaterowie okazują się jednak na tyle mało zajmujący, że już po kilkunastu minutach filmu myślimy raczej o udaniu się na wagary. Kazejak niby próbuje zainteresować widza historię tragicznej w skutkach miłości Lili i Janka, lecz bynajmniej nie zadaje sobie trudu, by wytworzyć jakąkolwiek chemię między zakochanymi. Chwilami wydaje się, że za uzasadnienie ich związku mogłaby służyć wyłącznie – szeptana przez Roberta Gonerę w niesławnym filmie Barbary Białowąs – fraza „fucking big love”.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.