Autopromocja

"Elementary": Holmes i pani Watson

"Elementary" Lucy Liu, Jonny Lee Miller
"Elementary" Lucy Liu, Jonny Lee MillerMedia
18 listopada 2013

„Holmesa” kręcić każdy może. Prawa autorskie do postaci dawno już wygasły, więc hulaj dusza, piekła nie ma – brytyjskiego detektywa można wysłać nawet w kosmos. Lub chociażby do Nowego Jorku

Na dodatek nie potrzeba nawet żadnego z 56 opowiadań i czterech powieści napisanych przez Arthura Conana Doyle’a, bo wolno wymyślać własne. Ale trzeba powiedzieć, że podstawowe elementy Holmesowego kanonu pozostają nienaruszone, choćby słynny konsultant z Baker Street miał zamiast opium serwować sobie plastry nikotynowe i jedynie brzdąkać na skrzypcach, jakby mu słoń na ucho nadepnął. Na przestrzeni lat na ekranie gościły tak wydziwaczone wersje przygód Sherlocka Holmesa i jego towarzysza doktora Johna Watsona, że przeniesienie akcji z wiktoriańskiego Londynu do dwudziestopierwszowiecznego Nowego Jorku wcale nie jest zbytnią ekstrawagancją. Serial „Elementary” zbiera niezłe recenzje, choć jeszcze rok temu był wielką niewiadomą. Do importowanego z Brytanii aktora Jonny’ego Lee Millera jako ekscentrycznego detektywa z problemem uzależnienia narkotykowego dokooptowano Lucy Liu jako Joan Watson. A i to już, co zaskakujące, poniekąd było, bowiem w filmie telewizyjnym z 1987 roku „Powrót Sherlocka Holmesa” pojawiła się niejaka Jane Watson, prawnuczka przyjaciela tytułowego geniusza dedukcji, która powołuje detektywa do życia w latach 80.; miał to być pilot serialu, nie wypaliło. Nic straconego, bowiem obecnie możemy oglądać na małym ekranie aż dwie uwspółcześnione historie zaczerpnięte z prozy Doyle’a – rzeczone amerykańskie „Elementary” oraz brytyjskiego „Sherlocka”.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png