Ci, którzy o minionej epoce, a w szczególności latach 60., kilka książek już przeczytali, w „Seks, sztuka...” nie mają co szukać newsów. Jednak dla tych, którzy od niej swoją fascynację tamtymi latami chcą zacząć, będzie nie najgorszym wyborem.

Zupełnie przypadkowo zacząłem czytać „Seks, sztuka i alkohol. Życie towarzyskie lat 60.” dziennikarza i historyka sztuki Andrzeja Klima, kiedy byłem w połowie wydanej w 1961 roku książki „Baedeker warszawski 2”. Olgierd Budrewicz w barwny sposób opowiada w niej o stolicy końca lat 50. i początku 60., przede wszystkim o przeróżnych ciekawych ludziach z nią związanych. Z humorem, osobistymi wycieczkami, małymi, na pozór nic nieznaczącymi wątkami w tle. Właśnie m.in. z tej książki informacje o tamtej Warszawie czerpał Klim, pisząc „Seks, sztuka...”. Też opisuje wyjątkowe postaci artystycznej bohemy i przeróżne aspekty ich życia, zresztą nie tylko związane z Warszawą. W jego książce brakuje jednak tego, czym zachwyca wspomniany Budrewicz – językowego luzu i ciętych komentarzy. Klim poprzestał na przedstawieniu faktów, okraszając je lakonicznymi oczywistościami.

Co prawda w jego książce nie brakuje świetnych opowieści. O kelnerkach ze słynnego SPATiF-u, a szczególnie jednej z nich zwanej „Cycofonem”. O napisach na ścianach klubu Hybrydy, które informowały o chorobach wenerycznych bywalczyń. Wieczorze, podczas którego zaproszonym gościom Leopold Tyrmand prezentował działanie radzieckiej sokowirówki, co skończyło się katastrofą. Nie brakuje opisów ślubu Zbigniewa Cybulskiego, Romana Polańskiego czy historii męskich adoratorów Marka Hłaski i bankietów w telewizyjnym bufecie. Problem w tym, że niemal o wszystkim, o czym tu czytamy, wcześniej już napisano. Sam autor przyznaje się, że żyjący bohaterowie wydarzeń niespecjalnie chcieli z nim rozmawiać, dlatego przekopywał inne publikacje. Ich liczba jest co prawda imponująca, ale tak naprawdę ci, którzy o minionej epoce, a w szczególności latach 60., kilka książek już przeczytali, w „Seks, sztuka...” nie mają co szukać newsów. Jednak dla tych, którzy od niej swoją fascynację tamtymi latami chcą zacząć, będzie nie najgorszym wyborem.