Autopromocja

"Nie zapomnij mnie" - recenzja

"Nie zapomnij mnie"
"Nie zapomnij mnie"Media
29 października 2013

Wbrew początkowym obawom uczucie ckliwości występuje w „Nie zapomnij mnie” wyłącznie na poziomie tytułu. Film Davida Sievekinga okazuje się znacznie bardziej wyrafinowany niż wyciskacze łez w rodzaju „Chce się żyć”.

 Autobiograficzny dokument Sievekinga jest dowcipny, lecz taktowny, odważny, choć pozbawiony ekshibicjonizmu. Zamiast ronić gorzkie łzy i wymuszać współczucie widza, reżyser przygotował piękny prezent dla umierającej matki. Zasłużony zwycięzca tegorocznego Planete+ Doc zgrabnie wpisał się w popularną wśród festiwalowych filmów tendencję do budowania uniwersalnych refleksji na bazie najbardziej intymnych doświadczeń. Dzięki temu „Nie zapomnij mnie” sprawdza się jednocześnie jako radosna stypa i skuteczna terapia psychoanalityczna. Sieveking promuje instytucję rodziny lepiej niż jakakolwiek kampania społeczna. Po seansie „Nie zapomnij mnie” aż chciałoby się zabrać swojego ojca na piwo i kupić matce bukiet róż.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.