Nie ma co kryć: „Through the Never” to rzecz wyłącznie dla fanów Metalliki. Jeśli nie przepadacie za heavy metalem, omijajcie kina z daleka – jest ciężko i głośno. Jak każdy porządny koncert metalowy to bardzo intensywne przeżycie.
Za reżyserię filmu odpowiada Nimród Antal, który po sukcesie nakręconych na Węgrzech „Kontrolerów” na dobre zadomowił się w Hollywood. Jego amerykańskie produkcje (m.in. „Motel” czy „Predators”) nie dały mu szansy się wykazać. Teraz pokazał, co potrafi. Ale sukces „Through the Never” to mimo wszystko zasługa Metalliki. Fabuła doklejona do koncertu jest pretekstowa i w zasadzie pozbawiona znaczenia. Historia Tripa, który musi dostarczyć zespołowi tajemniczą przesyłkę, służy przede wszystkim wmontowaniu do filmu kilku dodatkowych scen. Fakt, świetnie zrealizowanych, utrzymanych w surrealistycznej stylistyce apokaliptycznego horroru, ale niemających – poza jedną sekwencją – wpływu na to, co się dzieje na scenie, i w gruncie rzeczy niepotrzebnych. W końcu to dla Metalliki płaci się za bilet do kina, a koncert, który zobaczycie na ekranie, doskonale broni się także bez fabularyzowanych wstawek.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.