Zbiór opowiadań „Miłość dobrej kobiety”, który w oryginale ukazał się w 1998 r., nie zaskoczy czytelników zaznajomionych z innymi książkami Alice Munro.
Parę tygodni temu media obiegła wiadomość, że Alice Munro przechodzi na literacką emeryturę. 81-letnia pisarka powiedziała, że prawdopodobnie nic więcej już nie napisze. W Polsce mamy jeszcze sporo do nadrobienia, a choć nowe tłumaczenia prozy Kanadyjki ostatnio pojawiają się na rynku jak grzyby po deszczu, wciąż dopiero poznajemy twórczość jednej z najwybitniejszych współczesnych pisarek. W krajach anglosaskich chętnie porównuje się ją do Czechowa. Istotnie, podobnie jak autor „Wiśniowego sadu” Munro jest mistrzynią miniatury. Tak jak u Doris Lessing jej krótkie formy balansują pomiędzy opowiadaniem a minipowieścią portretującą rzeczywistość z pewnego dystansu.
Autorka „Uciekinierki” słynie z lapidarnego stylu i wrażliwości na detal. Niewielu pisarzy przygląda się ludzkim emocjom tak wnikliwie, z takim wyczuciem niuansu. Jak twierdzi, forma powieściowa jej nie odpowiada. Munro widzi świat w strzępach, fragmentach, krótkich migawkach, które od czasu do czasu warto uchwycić. Zbiór opowiadań „Miłość dobrej kobiety”, który w oryginale ukazał się w 1998 r., nie zaskoczy czytelników zaznajomionych z innymi książkami pisarki. Munro powraca do tematów, które są jej najbliższe. Miejscem akcji jest jak zwykle kanadyjska prowincja lat 50. i 60. wraz z jej surową obyczajowością, biedą, mrocznymi tajemnicami. To tu bohaterki opowiadań doznają miłosnych wtajemniczeń, seksualnej inicjacji, silnych emocji, jak zazdrość, pożądanie, przywiązanie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.