Autopromocja

Stanisław Janicki: Jestem gawędziarzem, opowiadam o filmach

Stanisław Janicki
Stanisław JanickiNewspix / JACEK HEROK
18 lipca 2013

Dlaczego kiedyś w Polsce mieliśmy najlepszy repertuar na świecie i jakich perełek z przedwojennego kina nam brakuje – opowiada miłośnik dawnego kina Stanisław Janicki.

W najnowszej książce „Odeon. Felietony filmowe” wspomina pan o jednych z pionierów kina na naszych ziemiach. Bracia Krzemińscy pokazywali filmy już w kilka lat po premierze kinematografu braci Lumière nie tylko w Polsce. Ze swoją epopeją kinową doszli nawet do granicy rosyjsko-chińskiej. Jak to możliwe, że tak pięknej historii jeszcze nikt w Polsce nie sfilmował?

Cztery lata temu napisałem scenariusz z dobrym chyba pomysłem na opowieść o nich, i to takim, który wcale nie wymaga wielkich pieniędzy. Nie ma tam inscenizacji sprzed I wojny światowej, bo nikt nie byłby w stanie tego finansowo udźwignąć. Był już nawet producent, wszystko na dobrej drodze, ale nagle okazało się, że koszty są za duże. A może trochę w obliczeniach przesadzono? Bardzo żałuję, bo to fascynująca opowieść o początkach naszego kina.

1410560-odeon.jpg
Przeczytaj recenzję książki "Odeon. Felietony filmowe"

Czy mogłaby spodobać się widzom także za granicą?

Krzemińscy to jest nasza sprawa, nikt na świecie specjalnie o nich nie wie i pewnie by się tym tematem nie zainteresował. Poza tym liczba filmów i seriali o tych bohaterach, jakie przechodzą przez nasze ekrany, jest taka, że trudno byłoby je przebić. Pomysłów powinniśmy szukać u nas. Pasjonująca jest na przykład historia Poli Negri, ale nie jej życie w Hollywood, tylko okres polski, młodość, początek kariery. To są wspaniałe tematy dla naszego kina.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.