Nie spodziewałem się, że na filmie hiszpańskiego mistrza z zażenowania będę chciał się schować pod kinowy fotel.
Pedro Almodóvar nie ma dobrej passy. W ostatnich latach próbował naginać do swojego stylu kolejne z najpopularniejszych filmowych gatunków – melodramat („Przerwane objęcia”), a potem thriller („Skóra, w której żyję”). Efekt był przykry. Mistrz powoli tracił ów styl i zadziorność, a jego wierni fani wybierali nostalgiczne powroty do „Volvera” albo „Wszystko o mojej matce”. Dziś jednak Almodóvar wycina nam kolejny numer. Każe zatęsknić do swoich najbardziej nieudanych dzieł.
Pozostało 15% treści
Możesz czytać nasze artykuły dzięki partnerowi PWC.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.