Autopromocja

"Proste sprawy" - recenzja

"Proste sprawy"
"Proste sprawy"Media
3 maja 2013

"Proste sprawy" ogląda się jak gojowski pierwowzór "Poważnego człowieka" braci Coen.

Bohater filmu Aleksieja Popogrebskiego, anestezjolog Masłow, to Hiob na miarę naszych czasów. W życiu mężczyzny brakuje może spektakularnych kataklizmów, ale za to bez przerwy zbierają się nad nim czarne chmury. Córka Masłowa uciekła z domu z chłopakiem, żona spodziewa się kolejnego dziecka, a sam mężczyzna stracił właśnie prawo jazdy za prowadzenie pod wpływem alkoholu. Nic dziwnego, że bohater pod nosem przeklina swój los, a wolne chwile lubi spędzać w knajpie pod jakże adekwatną nazwą „Na dnie”. Wbrew pozorom postawa Masłowa okazuje się jednak daleka od bierności. Mężczyzna podejmuje coraz bardziej intensywne wysiłki, by poprawić swoje samopoczucie. Wszystkie te szeptane rozmowy, sekretne spotkania i przekazywane pod stołem koperty nie są jednak w stanie sprowokować jakiejkolwiek zmiany. Próbę akcesu do bardziej luksusowego świata stanowią dla Masłowa także spotkania z umierającym aktorem Żurawliowem. Rozkapryszony gwiazdor roztacza przed swoim nowym lekarzem iluzję bliskości, lecz w rzeczywistości tylko podkreśla obowiązujący między mężczyznami dystans.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png