Największym atutem "Domu na kółkach”" jest subtelne wykreowanie atmosfery zagubionego lata wiecznej młodości.
Każdy pamięta tego rodzaju klisze z autopsji: poszukiwanie przyjaźni, która zamienia się w uczucie, odpoczynek stający się letargiem, ucieczka przed problemami dojrzałości, w końcu sensualny zapach lata: nęcące feromony i zdradzieckie hormony. Bohaterowie filmu Simon i Julien z wolna przekraczają granice przedłużanej w nieskończoność młodości. Czują, że w końcu powinni się określić. Zdecydować, czy chcą zostać z rodzicami, czy może ruszyć w daleki rejs, założyć rodzinę albo znaleźć pracę. Rozumieją, że nie można ciągnąć w nieskończoność stanu zawieszenia, w którym trwają. Jedną nogą w rodzinnym zniewoleniu (na własne życzenie), drugą w rojeniach o tak zwanej wolności. Tyle że dla obojga owa wolność kojarzy się z filmową i literacką szmirą. Wynajmują samochód kempingowy, chcieliby uciec jak najdalej. Z gitarą, z marzeniami, bez żadnego precyzyjnego planu: powrócić do swawoli młodości, kiedy byli dla siebie samowystarczalną przynętą. Takie ucieczki są jednak bardzo trudne, w zasadzie niemożliwe.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.