Pozornie bezpretensjonalne „Zamieszkajmy razem” skrywa w sobie zaskakującą głębię,
Komedia Stephane’a Robelina mimochodem obnaża paradoks charakteryzujący dziś zachodnią cywilizację. Choć żyjemy w erze starzejących się społeczeństw, seniorzy na każdym kroku spotykają się z dyskryminacją i lekceważeniem. Nie inaczej dzieje się w przypadku bohaterów „Zamieszkajmy...”. Francuscy staruszkowie zawodzą się zarówno na swoich niewdzięcznych potomkach, jak i niewydolnych państwowych instytucjach. Robelin sugeruje jednak, że z tej niewesołej sytuacji można znaleźć satysfakcjonujące wyjście. Lekarstwem na codzienne bolączki bohaterów byłoby wytworzenie między sobą wspólnoty, której akt założycielski stanowi wyrażona w tytule propozycja.
Starość ukazywana w „Zamieszkajmy...” ma swoją – trudną do zignorowania – specyfikę. Francuscy seniorzy nie muszą martwić się o niezapłacone rachunki i kolejki w przychodniach. W filmie Robelina jesień życia spędza się na wspólnym piciu czerwonego wina, przesiadywaniu w ogrodzie i pływaniu w przydomowym basenie. Mimo wszystko rzeczywistość ukazywana w „Zamieszkajmy...” pozostaje daleka od sielanki. Bohaterowie Robelina w pełni zdają sobie sprawę chociażby ze stopniowej utraty sprawności fizycznej i intelektualnej. Właściwie wszystkie swoje wysiłki podporządkowują powolnemu przygotowaniu na nieuchronną śmierć.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.