Nowa płyta Pere Ubu zgodnie z zapowiedziami miała być próbą odświeżenia muzyki tanecznej. Nie do końca się to udało.
Jak na kompozycje w większości improwizowane w studiu płyta „Lady from Shanghai” brzmi zaskakująco spójnie i konkretnie. I ciekawie, choć nie są one krótkie. Najlepszym przykładem jest „And Then Nothing Happened”, który z motorycznej postpunkowej piosenki nagle przeistacza się w plątaninę perkusji, elektronicznych buczeń i gitarowych sprzężeń.
Podobnie jak pozostałe 10 utworów prędzej niż na jakąkolwiek dyskotekę miałby szanse znaleźć się wrepertuarze Warszawskiej Jesieni. Byłoby to zgodne z ambicjami lidera zespołu Dylana Thomasa.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.