Autopromocja

Angie Stone "Rich Girl" - recenzja

Angie Stone "Rich Girl"
Angie Stone "Rich Girl"Media / ron
18 stycznia 2013

Można być bogatym i nie mieć na koncie milionów – przekonuje Angie Stone. Na nowej płycie buduje swój kapitał na życiowych doświadczeniach.

Ostatnie trzy lata spędziła na przemyśleniach o przemijaniu i pisaniu piosenek dla innych. Dziś Angie Stone wraca – jak sama podkreśla – odmieniona. Szczuplejsza, mądrzejsza i bez grama hip-hopu. Tak jak za swoich najlepszych czasów, czyli na płycie „Mahogany Soul” (2001), znów wzięła na siebie odpowiedzialność za produkcję albumu. Wtedy skończyło się to genialnymi piosenkami „Wish I Didn’t Miss You” i „Brotha”. Na nowej płycie znalazły się ich odpowiedniki: „I Can’t Take It” oraz „Sisters”, zaśpiewany na finał do spółki z soulową piosenkarką Tweet.

Tytuł albumu „Rich Girl” mógłby zabrzmieć jak kiepski żart. Angie Stone nigdy nie zarobiła wielkich pieniędzy, choć na scenie i w studiu nagraniowym spędziła z okładem 30 lat i dochrapała się trzech nominacji do Grammy. Dla Stone bogactwo to bowiem coś więcej niż stan rachunku – to wszystko, co się dostaje od życia. Ze świecą szukać kogoś, kto dostałby po głowie więcej razy niż ona. W latach 80. narzeczony Dr Dre podstępnie ukradł jej prawa autorskie do piosenek. Dekadę później soulowy wokalista D’Angelo pozostawił po sobie w jej sercu emocjonalne pobojowisko. A to, że Angie potrafi o tym wszystkim zaśpiewać, sprawia, że na listach przebojów trudno znaleźć lepszą ekspertkę od miłosnych rozczarowań.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png