Autopromocja

Ludzie roku 2012 Muzyka: Maria Peszek

Maria Peszek
Maria PeszekMedia
21 grudnia 2012

Rola piosenkarki przyniosła Marii Peszek ogromny rozgłos. Artystka od lat świadomie jak mało kto kreuje samą siebie

„Zawsze wiedziałam, że będę artystką. Najpierw chciałam pracować w cyrku, później marzyłam o karierze śpiewaczki operowej, a potem już wiedziałam, że będę aktorką” – powiedziała piętnaście lat temu „Gazecie w Krakowie” Maria Peszek. W 2005 roku dołożyła do tego karierę piosenkarki. Tak naprawdę jednak w nowym wcieleniu nie porzuciła żadnego z wcześniejszych marzeń. Jako piosenkarka Maria Peszek jest zarówno aktorką, jak i diwą, a do tego – jak się szybko przekonała – pracuje w cyrku. Niedawno ukazał się jej trzeci album „Jezus Maria Peszek”. Trzecia kreacja i trzecie uderzenie pięścią w stół, dzięki któremu stała się jedną z najbardziej wyrazistych postaci w polskiej kulturze w tym roku.

Przyjemność a cierpienie

Od początku swojej artystycznej kariery budziła kontrowersje. W pierwszych latach jednak tylko w wąskim gronie. Nie miała oporów przed zadebiutowaniem w sztuce według scenariusza i w reżyserii własnego ojca, Jana Peszka. Było to rok przed ukończeniem Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie w 1996 roku w scenicznej adaptacji „Sanatorium pod klepsydrą” Brunona Schulza. Od tego czasu do końca scenicznej kariery chętnie przyjmowała, delikatnie mówiąc, mało oczywiste role. Zagrała na przykład w „Kubuś P.” według „Kubusia Puchatka” Alana Alexandra Milne’a w reżyserii Piotra Cieplaka w Teatrze Studio (1999). Żeby było jasne, zagrała w nim tytułową rolę. „Jak nazwać ekspresję Marii Peszek? Chaplinowską? Marionetkową?” – zastanawiał się wtedy recenzent „Teatru”. Problem z oceną jej dokonań zaskakująco podobny jest do reakcji na jej płyty. Zagrała w kilkudziesięciu spektaklach. Można ją też było zobaczyć w telewizji („Magiczne drzewo”, „Boża podszewka II”) i kinie (m.in. „Ubu król”). Mimo wielu dobrych recenzji i nagród porzuciła ten kierunek. „Po 10 latach zmagania się z tym zawodem zrozumiałam jednak, że to był falstart, pomyłka. No i kiedy nagrałam już swoją pierwszą płytę, wiedziałam, co chcę robić dalej” – powiedziała w 2009 roku, ostatecznie rozwiewając pytania o powrót na scenę i przed kamerę. Wybór między śpiewaniem a aktorstwem był dla niej jak wybór między przyjemnością a cierpieniem. Efekt nie okazał się wcale taki przyjemny.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.