statystyki

Waglewski: Jako naród nie jesteśmy przyzwyczajeni do okazywania społecznej empatii [WYWIAD]

autor: Konrad Wojciechowski20.11.2020, 08:50; Aktualizacja: 20.11.2020, 09:03
Wojciech Waglewski

Wojciech Waglewskiźródło: Agencja Gazeta
autor zdjęcia: Fot. Dawid Zuchowicz Agencja Gazeta

- Nie zwracam się do ludzi z apelem: „Wyklęty powstań ludu ziemi!”. Próbuję szukać ratunku w sobie, w najbliższych - mówi w wywiadzie dla DGP Wojciech Waglewski gitarzysta, kompozytor, autor piosenek, lider grupy Voo Voo. Razem z synami Fiszem i Emade nagrał kolejną płytę – „Duchy ludzi i zwierząt”. A z macierzystym zespołem – album „Anawa 2020”.

Przez lata śpiewał pan: „Buduję flotę zjednoczonych sił”, ale ostatnio na tej arce nie ma miejsca dla Strajku Kobiet, hierarchów kościelnych, LGBT czy obrońców tradycji. Dokąd płyniemy jako społeczeństwo?

A do tego mamy pandemię… Tak, przyszłość rysuje się niewesoło, choćby z powodów politycznych. Po nominacji na ministra oświaty pewnego pana nie wróżę moim wnukom wiele dobrego. Czy nadchodzi katastrofa? Żyjemy w surrealistycznym czasie. I to trwa od marca. Najpierw zapanowała lekka trwoga. Sam wpadłem w panikę, kiedy w biały dzień w centrum Warszawy zobaczyłem kilka osób w maseczkach. Później zaczęli mnie dziwić ludzie bez masek. Coś tam przebąkiwano, że niebawem będzie szczepionka, uporamy się z wirusem, ale te prognozy wzięły w łeb. I diabli wiedzą, co będzie. Przez całe moje życie nie uczestniczyłem w tak nieprzewidywalnym biegu zdarzeń. Kiedyś pewnie nastąpi koniec tego szaleństwa. A odpowiadając na pana pytanie, dokąd płyniemy? Ja w tej chwili w ogóle nie płynę, bo z powodu obostrzeń pozamykano baseny.

To zapytam inaczej, trzymając się uparcie tej metafory: czy płyniemy razem?

Ostatnio sobie uzmysłowiłem, że parę lat temu napisałem kilka covidowych piosenek. Weźmy utwór „Klucz”, tam jest taka fraza: „Nigdy nie byliśmy bliżej niż dziś”. Te moje wszystkie mrzonki zjednoczeniowe, o których zdarzało mi się śpiewać, były mocno podbudowane 1989 r. i wybuchem okrągłostołowej radości. Do tego dochodziła ta dziesięciomilionowa Solidarność. Żyło się wtedy nadzieją, że dzielenie naszego społeczeństwa na szlachtę, chłopów czy robotników wreszcie przestaje mieć znaczenie, że powoli się ogarniamy. Ale z tym ogarnianiem nie idzie najlepiej, co politycy bezwzględnie wykorzystują. Skłóconym narodem łatwiej się rządzi.

To wyłącznie „zasługa” polityków?


Pozostało 84% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie