statystyki

Fabryka Snów kłania się Pekinowi. Jak Hollywood uzależnił się od Chin?

autor: Jakub Styczyński19.09.2020, 17:00
Hollywood

Hollywoodźródło: ShutterStock

Hollywoodzkie filmy przestały krytykować politykę chińskiego rządu, aby uzyskać dostęp do liczącej kilkaset milionów osób widowni zza Wielkiego Muru. Sytuacja nie podoba się administracji Donalda Trumpa, który toczy wojnę handlową z Państwem Środka.

A ktorski remake animacji Disneya z 1998 r. pt. „Mulan” miał być pomostem pomiędzy Hollywood a Chinami. Miał nie tylko spodobać się Azjatom, lecz także widzom na całym świecie w przystępny sposób przybliżyć kulturę Państwa Środka. Zamiast tego wzbudził mnóstwo kontrowersji i dobitnie pokazał, jak wiele ideałów są w stanie porzucić hollywoodzcy twórcy filmowi, aby mieć szansę zarobić.

Pierwsze wezwania do bojkotu tegorocznej produkcji „Mulan” pojawiły się jeszcze latem 2019 r. i na nowo rozgorzały przed premierą. Wszystko przez to, że Liu Yifei, chińsko-amerykańska aktorka odgrywająca rolę Mulan, napisała na swoim profilu w serwisie Weibo (chińskim odpowiedniku Twittera), że wspiera chińską policję w starciach z protestującymi w Hongkongu. Prawdziwa lawina negatywnych komentarzy spadła jednak na Disneya po tym, jak w napisach końcowych produkcji znaleziono podziękowania dla służb bezpieczeństwa północnochińskiego regionu Sinkiang (Xinjiang), gdzie kręcono część scen do filmu. Problem w tym, że to właśnie te służby w tym regionie prowadzą przymusowe obozy pracy dla ponad miliona (dane szacunkowe) przedstawicieli kilkunastomilionowej muzułmańskiej mniejszości etnicznej Ujgurów. Oficjalnie „obozy reedukacyjne” mają służyć powstrzymaniu potencjalnych zamachów terrorystycznych. Pojawiały się też informacje, jakoby kobiety z tej mniejszości etnicznej były zmuszane do małżeństw z Chińczykami Han (grupa stanowiąca 92 proc. całej chińskiej populacji) z innych prowincji. Eksperci nie mają wątpliwości, że te działania są radykalną próbą niedopuszczenia do jakichkolwiek ruchów separatystycznych. Z tego powodu USA pod koniec lipca nałożyły sankcje na firmy z tego regionu, a w miniony wtorek zablokowały istotną część eksportu z Sinkiang.

Doktor Łukasz Jasina z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, prowadzący m.in. audycję „Lucky Luke” w Polskim Radiu RDC oraz Wieczór Kinomana w TVP Kultura, uważa, że Disney popełnił przy produkcji „Mulan” straszne błędy. Zdjęcia w regionie, gdzie chiński rząd łamie prawa człowieka i dziękowanie służbom zarządzającym obozami pracy jest według niego paskudną rysą na wizerunku koncernu spod znaku Myszki Miki.

Magazyn DGP 18 września

Magazyn DGP 18 września

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

– To tak, jakby ktoś w czasie II wojny światowej kręcił film o malowniczej wiosce w Bawarii i przy okazji podziękował za współpracę komendantowi obozu zagłady w Dachau – komentuje dr Jasina.


Pozostało 81% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie