statystyki

Koniec tysiącletniej defensywy. Polskie pogaństwo powoli się odradza

autor: Zbigniew Rokita13.06.2020, 18:00; Aktualizacja: 13.06.2020, 18:13
Polskie rodzimowierstwo – lub pogaństwo – powoli się odradza. Proces przyśpieszył w latach dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych. Zakończyła się tysiącletnia defensywa pogaństwa, jak ujął to Remigiusz Okraska, autor „W kręgu Odyna i Trygława”. Do wspólnot należą całe rodziny, liczebność rodzimowierców szacuje się nawet na 10 tys. I wciąż ich przybywa.

Polskie rodzimowierstwo – lub pogaństwo – powoli się odradza. Proces przyśpieszył w latach dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych. Zakończyła się tysiącletnia defensywa pogaństwa, jak ujął to Remigiusz Okraska, autor „W kręgu Odyna i Trygława”. Do wspólnot należą całe rodziny, liczebność rodzimowierców szacuje się nawet na 10 tys. I wciąż ich przybywa.źródło: ShutterStock

Polskie rodzimowierstwo – lub pogaństwo – powoli się odradza. Proces przyśpieszył w latach dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych. Zakończyła się tysiącletnia defensywa pogaństwa, jak ujął to Remigiusz Okraska, autor „W kręgu Odyna i Trygława”. Do wspólnot należą całe rodziny, liczebność rodzimowierców szacuje się nawet na 10 tys. I wciąż ich przybywa.

Prawo i kij

Wielkie było moje zdziwienie, gdy dowiedziałem się, że poczciwy śląski „pieron” to zakamuflowane imię pogańskiego boga piorunów Peruna – po chrystianizacji Śląska (niektórzy uważają, że doszło do niej w IX w. poprzez Rzeszę Wielkomorawską, sto lat przed chrztem Polski) stało się przekleństwem. To tak, jak gdyby po chrystianizacji Persów przekleństwem dla nich stał się „Mahomet”, a dla Birmańczyków „Budda”.

Zastanawiałem się, jak wielka rewolucja musiała zajść tysiąc lat temu, aby ludzie zaczęli używać imienia boga jako wulgaryzmu. Nieco światła rzuca na to historyczka idei Maria Janion. „Może, postępując za niektórymi romantykami, należy przypuścić, że wiele plemion słowiańskich zostało drogą podboju <<źle ochrzczonych>> i oderwanych siłą od swej dawnej kultury. W tym trzeba szukać ważnych przyczyn jakiegoś pęknięcia, jakiegoś poniżenia, jakiejś ułomności odczuwanej przez wieki” – pisze Maria Janion w „Niesamowitej Słowiańszczyźnie”. I dodaje o mitologii i religii Słowian: „Zostały one w taki sposób zlekceważone i bezwzględnie zniszczone, że wśród badaczy powstało nawet przekonanie – poparte brakiem źródeł – iż w ogóle prawie nie istniały”.

Wielu ludzi irytuje to, że w polskich szkołach więcej uwagi poświęca się wierzeniom Rzymian, Greków czy Egipcjan niż mitologii słowiańskiej. Jeszcze więcej zapewne jest tych, których to nie dziwi. W jednej z licznych internetowych dyskusji zainteresowany tematem użytkownik z przekąsem podsumowywał, dlaczego tak się dzieje: „Ponieważ Rzymianie wymyślili chociażby prawo rzymskie, a Grecy prawo Pitagorasa i Archimedesa. Natomiast Słowianie wymyślili kij do odganiana niedźwiedzi podczas s…a w krzakach”.

To, że więcej uczymy się o Zeusie niż Perunie ma zarówno głębokie uwarunkowania, o których pisze Janion, jak i bardziej prozaiczne. W efekcie o wierzeniach dawnych Słowian wiemy niezwykle mało. Znacznie mniej niż o podaniach germańskich, celtyckich, nordyckich czy rzymskich.

Mała przestrzeń w dziejach

– Problemem nie jest fakt, że dawnych źródeł jest niewiele. Problemem jest to, że są fragmentaryczne. Są jak kawałeczki stłuczonego garnka. Dlatego dwóch naukowców może dojść do dwóch zupełnie różnych wniosków – tłumaczy mi Scott Simpson, badacz polskich rodzimowierców z Uniwersytetu Jagiellońskiego.


Pozostało 80% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Komentarze (6)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie