statystyki

Mikołaj Grabowski: Lubimy żyć w anarchii, przyzwyczajeni do niej jesteśmy od kilku wieków [WYWIAD RIGAMONTI]

autor: Magdalena Rigamonti14.06.2020, 09:00; Aktualizacja: 14.06.2020, 09:19
Mikołaj Grabowski, fot. Maksymilian Rigamonti

Mikołaj Grabowski, fot. Maksymilian Rigamontiźródło: Dziennik Gazeta Prawna

Przez lata wierzyłem, że w większości jesteśmy narodem czystym i szlachetnym. Teraz widząc nieustanne poparcie dla ludzi, którzy co chwilę robią jakieś świństwa, pomyślałem, że może to nie tylko wina rządzących, że tak się zachowują.

Z Mikołajem Grabowskim, reżyserem teatralnym i aktorem rozmawiała Magdalena Rigamonti

Ilu jest za PiS-em?

W całej Polsce? Przecież pani wie.

Nie, artystów, ilu jest?

Nie wiem, może ze dwa, trzy procent. Najwyraźniej artyści gremialnie nie przystąpili do budowy rzeczywistości tworzonej przez PiS. Może intuicyjnie wyczuwają, że ta nowa wizja nie jest do końca w porządku, że jest estetycznie podejrzana, etycznie dwuznaczna – często wręcz niemoralna. No i to, że jest robiona na siłę. Dla porównania – w latach 50. ubiegłego wieku próbowano tworzyć jakieś spektakle, ktoś tam próbował pisać prozę czy poezję, rymując się z linią programową partii. Teraz, wydaje mi się, nie ma żadnych spektakli, które się rymują z linią programową nowej władzy. Wręcz przeciwnie. We wszystkich teatrach czuć opór przeciwko narzucanemu systemowi myślenia.

Powstał film – „Smoleńsk”.

Ale to tylko dowód na to, że nie można w sztuce iść na żadne układy. Antoni Krauze poszedł i strasznie, ale to strasznie przegrał... Wszyscy wiemy, że nie opłaca się służyć komuś, kto usiłuje artystą sterować. Sztuka tworzona na polityczne zamówienie karleje, czuć w tak tworzonym dziele wysiłek w naginaniu rzeczywistości. Jest ciężka i toporna, stąd większość artystów ucieka z tych rejonów, wiedząc, że tam czai się po prostu klapa.

Panie profesorze, reżyseruje pan spektakl o Wisławie Szymborskiej.

Zanim zaczęła się epidemia, miałem próby w Starym Teatrze. Dwuosobowa sztuka na podstawie korespondencji między Wisławą Szymborską a Zbigniewem Herbertem. Napisał ją Tadeusz Nyczek. Premiera miała być przed 5 czerwca. A będzie... Nie wiem. Może w przyszłym roku.

W latach 50. Szymborska należała do partii.

Zapisała się w 1950 r.

Za Stalina.

Wystąpiła w 1966 r. Potem, w 1995 r., odbierając Nagrodę Goethego we Frankfurcie, próbowała wyspowiadać się z tego wszystkiego. Rok przed Noblem. Nie spodziewam się, że ktoś z rządzących przyjdzie na premierę. Wiem, że politycy prawej strony teatru nie bardzo rozumieją, do teatru nie chodzą, nie jest im potrzebny. Za poprzednich rządów widziałem czasem rządzących w teatrach, na wystawach, na koncertach. Z PiS-u nie widziałem nikogo na żadnej premierze, chyba że na premierze filmu „Smoleńsk”. Oni się sztuką nie interesują, nie jest im do niczego potrzebna. A szkoda, bo nie tylko etyka kształtuje człowieka, ale i estetyka. Mam jedno przemyślenie, które tkwi we mnie, od kiedy zwiedzałem sanktuarium w Licheniu. Kojarzy pani? To taki łanowy barok. Poszedłem tam w podziemia. Zobaczyłem mnóstwo wiszących obrazów. I pomyślałem sobie: Boże, a jak się to ma do Kaplicy Sykstyńskiej, do tych, co malowali a to pietę, a to Jezusa na krzyżu, a to św. Michała walczącego ze smokiem? Zrozumiałem, że estetyka ma bardzo silny udział w organizowaniu naszego świata. Kiedyś Josif Brodski napisał, że ludzie, którzy mają wysoki estetyczny smak, są mniej podatni na diaboliczne działania władzy dyktatorskiej. Pisał o Związku Radzieckim, ale – o, ironio – jakże aktualne jest to dziś. Smak, dobry gust to tarcza. Pomaga nam bronić się przed zalewem propagandy. Być może ten dobry smak to jest coś, co odróżnia jednych od drugich. I sądzę, że ten brak rozeznania w świecie estetyki jest czymś, co na razie wystarcza, żeby rządzić państwem. Na razie.

Teraz pogarda przez pana przemawia.

Jaka pogarda?


Pozostało 82% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Komentarze (3)

  • Bert(2020-06-14 17:25) Zgłoś naruszenie 61

    w warunkach dobrobytu i pozornego bezpieczeństwa tzw. twórcy myślą tylko o swoim ego i seksie - i to jest cecha uniwersalna, aczkolwiek pożałowania godna. Egoizm i hedonizm jest dla nich wyznacznikiem wolności. Żyją w wieżach z kości słoniowej i dziwią się, że jak ktoś nie ma chleba, to nie je ciastek.

    Odpowiedz
  • Gabriel(2020-06-14 19:07) Zgłoś naruszenie 52

    Pan profesor jako czlowiek inteligentny zapewnie i spostrzegawczy nie moze niedostrzec staran postronnych panstw w i destabilizacji panstwa polskiego, instalowania stronnictw im podleglych i spolegliwych. Tylko czlowiek niedowidzacy, badz glupi i naiwny powie, ze zaintalowanie w Polsce przez oscienne panstwo jako ambasadora, czlowieka, ktory poprzednio sprawowal funkcje wice szefa wywiadu - to wydarzenie bez znaczenia i zupelnie przypadkowe! Zamiast porzadnej analizy rzeczywistosci nasi niby inteligentni ludzie zajmuja sie rozgrywkami ideologicznymi i personalnymi. Okazuje sie , ze przeprowadzenie procesu myslowego - to dla nich operacja za trudna. Lepiej zajac sie wzajemnym obrzucaniem sie blotem i w tym sie czuja najlepiej!

    Odpowiedz
  • kutach(2020-06-15 01:26) Zgłoś naruszenie 20

    tos kurfa bercik nadworny trolly blysnal intelektem....

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie