statystyki

Jak zdobyć Oscara dla filmu spoza USA?

autor: Dr Łukasz Jasina11.02.2020, 08:00; Aktualizacja: 11.02.2020, 10:23
Koreański „Parasite" zdobył w tym roku cztery Oscary.

Koreański „Parasite" zdobył w tym roku cztery Oscary.źródło: Materiały Prasowe

Nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej szybko uzyskały status znaczącego wydarzenia międzynarodowego. Stało się tak z kilku powodów. Amerykańska kultura popularna przeżywała w latach 30., 40. i 50. gigantyczny globalny wzrost, w czym pomogła II wojna światowa. Filmy produkowane w Hollywood były produktem flagowym tej amerykańskiej inwazji kulturalnej, a Oscar – jej najmocniejszym symbolem.

Magii nie oparły się nie tylko kraje Europy Zachodniej, Ameryki Południowej i Azji, lecz także kraje socjalistyczne. I choć próbowano stworzyć konkurencyjne wobec niego nagrody, począwszy od londyńskich nagród BAFTA przez Cezary, hiszpańskie Goye i system festiwali filmowych, Oscary pozostały najważniejsze. Szybko też przeszły do kontrofensywy, anektując częściowo kinematografie inne niż amerykańska. W najlepszej sytuacji znaleźli się Brytyjczycy. Ich filmy realizowane w tym samym języku co hollywoodzkie produkcje zdobyły jak dotąd sporo Oscarów w najważniejszych kategoriach. Jak widać 1776 r. w kulturze nie zniósł więzów między byłą metropolią i kolonią, a przynajmniej w tematyce filmowej związek wciąż trwa.

Sposobem na docenienie filmów innych niż amerykańskie czy brytyjskie (o ile ich językiem jest inny niż angielski) stał się Oscar dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego. Po raz pierwszy przyznano go w 1947 r. sztandarowemu dziełu włoskiego neorealizmu, „Dzieciom ulicy” Vittoria De Siki. Przez pierwszych 10 lat była to przyznawana arbitralnie nagroda o charakterze honorowym i dostawały ją wyłącznie znane filmy włoskie, japońskie i francuskie. Francuzi i Włosi przodują zresztą do dziś zarówno w ilości nominacji, jak i przyznanych statuetek. To kraje z największą liczbą uznanych również w Ameryce reżyserów, aktorów i scenarzystów.

Francuzi i Włosi niemal nie potrzebują ogólnonarodowych promocji i praktycznie nie ma roku, by jakaś ich produkcja nie dostała przynajmniej nominacji. To także aktorom z tych krajów udało się przekroczyć niewidzialną barierę i otrzymać nagrody w kategoriach tradycyjnie zarezerwowanych dla aktorów mówiących w swoim filmie po angielsku. Stało się tak w wypadku Sophii Loren w 1959 r. („Matka i córka”), Roberta Benigniego w 1999 r. („Życie jest piękne”) oraz Marion Cotillard w 2008 r. za rolę w filmie „Niczego nie żałuję”.


Pozostało jeszcze 69% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie