statystyki

Ossowski: Sprawcy nie powinni leżeć obok ofiar [WYWIAD]

autor: Estera Flieger06.01.2020, 19:00
obóz zagłady w Treblince, Holokaust, Zagłada

Dr hab. Andrzej Ossowski: Środowisko obozowe było specyficzne. To nie byli przypadkowi ludzie. Niemcy starali się, aby załoga obozowa była jak najmniejsza, zbrodni dokonywano rękoma ofiar. Celem było też utrzymanie tego, co się działo w obozach, w tajemnicy. Na zdjęciu członkowie załogi obozu zagłady w Treblince: Paul Bredow, Willi Mentz, Max Möller oraz Josef Hirtreiter.źródło: Domena Publiczna

Pojawiają się pytania, dlaczego grzebiemy w przeszłości, zamiast ją zamknąć. Ale najlepszym sposobem na rozliczenie się z nią jest odnalezienie i godne pochowanie ofiar

Magazyn DGP - 3 stycznia 2020

Magazyn DGP - 3 stycznia 2020

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Instytut Pamięci Narodowej wyodrębnił ze śledztwa w sprawie obozu zagłady w Treblince (Treblinka II) wątek obozu pracy (Treblinka I) i wszczął osobne postępowanie. Więźniowie Treblinki I pracowali w żwirowni, przywożono tu również i rozstrzeliwano m.in. więźniów Pawiaka, Romów i Żydów. Liczbę osób, które zginęły na terenie obozu pracy oraz w miejscu straceń, szacuje się na ok. 10 tys. Międzynarodowy zespół koordynowany przez dr. hab. Andrzeja Ossowskiego pracował na miejscu przez trzy tygodnie i zamierza kontynuować badania wiosną.

Dr hab. Andrzej Ossowski - kierownik Zakładu Genetyki Sądowej Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego, koordynator Polskiej Bazy Genetycznej Ofiar Totalitaryzmów, genetyk, kryminalistyk, antropolog sądowy współpracujący ze specjalistami z całego świata; kierowany przez niego zespół zidentyfikował m.in. Danutę Siedzikównę ps. Inka.

Z Andrzejem Ossowskim rozmawia Estera Flieger

Dlaczego pana zespół rozpoczął prace na terenie obozu pracy w Treblince?

Podczas badań terenowych, które prowadziły Muzeum Walki i Męczeństwa w Treblince i Wydział Geodezji i Kartografii Politechniki Warszawskiej, okazało się, że poza głównym polem grobowym na terenie obozu pracy są szczątki.

Od czego zaczyna się prace w takich miejscach?

Podstawą są zdjęcia lotnicze. Następnie sprawdzamy miejsca wytypowane w trakcie badań nieinwazyjnych. Pracując w terenie ustalamy, czy to groby, czy też zwykłe zapadliska. Używamy detektorów metalu. W Treblince znaleźliśmy dzięki temu prawie 200 artefaktów związanych z ofiarami Zagłady. Posługujemy się też georadarem – jeśli przy jego pomocy wykryjemy anomalie, które mogą sugerować, że w danym miejscu jest mogiła, wchodzimy z koparką. Zdejmujemy humus, czyli 20–30 cm wierzchniej warstwy gleby. Wtedy rysują się jamy grobowe. Ale by stwierdzić, że to faktycznie grób, musimy zobaczyć szczątki.

Tak jak w miejscu, w którym rozmawiamy?

To miejsce pochówku wachmanów. A świadczą o tym znalezione przy szczątkach przedmioty: widać fragmenty niemieckiego umundurowania czy guziki. Szczątki pochowane zostały w trumnach, ciała złożono do grobów z szacunkiem. Położono je na plecach. Ręce ułożono na klatce piersiowej, miednicy lub wzdłuż ciała. Zaskoczyło mnie to, że do jednej z siedmiu znalezionych w tym miejscu trumien włożono wieniec, którego pozostałości oglądamy – nigdy wcześniej nie widziałem pochowanego w ten sposób żołnierza niemieckiego.

Nigdy w literaturze Zagłady nie spotkałam się z przypadkiem pochówku nazistów na terenie obozu.


Pozostało 74% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie