Zychowicz: Usunięcie mojej książki to sygnał do historyków i publicystów, że jeśli chcą liczyć na nagrody, mają pisać książki konformistyczne

autor: Piotr Zychowicz08.11.2019, 08:13; Aktualizacja: 09.11.2019, 08:24
Pomnik Stepana Bandery we Lwowie

Pomnik Stepana Bandery we Lwowieźródło: ShutterStock

Mój „Wołyń zdradzony” został usunięty z konkursu z naruszeniem elementarnych zasad przyzwoitości. To rugowanie osób o innych poglądach z przestrzeni publicznej - pisze Piotr Zychowicz.

W ostatnim numerze „Magazynu DGP” ukazał się obszerny wywiad z Piotrem Gursztynem. W rozmowie tej pada pod moim adresem wiele mocnych słów i ciężkich oskarżeń. Moim zdaniem niepodpartych żadnymi dowodami.

Już na wstępie rozmowy z Maciejem Miłoszem Piotr Gursztyn zadeklarował, że w pełni utożsamia się zarówno z samą decyzją, jak i ze sposobem, w jaki mój „Wołyń Zdradzony” został wykluczony z konkursu Książka Historyczna Roku im. Oskara Haleckiego. Zacznijmy zatem od faktów.

„Wołyń Zdradzony” został usunięty z konkursu wskutek arbitralnej decyzji trójki organizatorów – TVP, Polskiego Radia i Narodowego Centrum Kultury. Czwarty organizator, IPN, odciął się o tej akcji. Stało się to na tydzień przed końcem głosowania internautów, a więc w momencie, gdy przewaga „Wołynia zdradzonego” nad kolejną książką była tak duża, że konkurs był już w zasadzie rozstrzygnięty na moją korzyść.

Organizatorzy do tej pory nie podali powodu, który skłonił ich do podjęcia tak drastycznego kroku. Opublikowali jedynie lakoniczne oświadczenie, w którym poinformowali o swojej decyzji. Co znamienne, komunikat ten był anonimowy. Nikt nie miał odwagi, aby firmować go swoim nazwiskiem. Nikt nie podpisał się również pod napaścią na mnie, którą opublikował w tym samym czasie portal wpolityce.pl. Z artykułu tego dowiedziałem się jedynie, że moja książka została uznana za… „sprzeczną z polską racją stanu”.

Dalsze wypadki są powszechnie znane. Usunięcie z konkursu faworyta na ostatniej prostej wywołało oburzenie opinii publicznej i protesty komentatorów od lewa do prawa. Powstał list otwarty w mojej obronie. Członkowie jury – profesorowie Sławomir Cenckiewicz, Jan Jacek Bruski i Antoni Dudek – solidarnie zrezygnowali z zasiadania w nim. Efekt mógł być tylko jeden: cały tegoroczny konkurs został odwołany.

Niestety wygląda na to, że po tak wielkim skandalu nagroda im. Oskara Haleckiego już się nie podniesie. Prestiżowe niegdyś wyróżnienie, które przez 11 lat budowało swoją renomę i pozycję, zostało bezpowrotnie zniszczone. Skutki ingerencji są więc bardzo poważne i opłakane.


Pozostało jeszcze 82% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (3)

  • StAAbrA(2019-11-08 16:26) Zgłoś naruszenie 11

    Ktoś , komuś POzwolił na etniczne oczyszczenie tzw. przestrzeni życiowej ... Kosztem Rzeczypospolitej - gdyby komuś oleum utknęło PO drodze ... Albo jeszcze niżej oPADło ...

    Odpowiedz
  • Bert(2019-11-10 15:01) Zgłoś naruszenie 42

    usuniecie fejku Zychowicza jest sygnałem, że państwo polskie odzyskuje twarz i ************* nie będzie bez konsekwencji go kłamliwie opluwać dla przypodobania się wrogom zewnętrznym i marginesowi społecznemu

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie