statystyki

Rypson: Sztuka, nazwijmy to, lewicowa ma problem z tym, jak zabrać się za kwestie tożsamościowe [WYWIAD]

autor: Robert Mazurek31.10.2019, 07:33; Aktualizacja: 31.10.2019, 11:01
Piotr Rypson Fot. Darek Golik

Piotr Rypson Fot. Darek Golikźródło: Dziennik Gazeta Prawna
autor zdjęcia: Darek Golik

Do takiego Centre Pompidou zgłaszają się kuratorzy z Afryki Północnej, jest cała Azja, która ma swoją tradycję i wielkie pieniądze, więc gdzie ci Polacy mieliby się tu jeszcze zmieścić. Z Piotrem Rypsonem rozmawia Robert Mazurek.

Tokarczuk dostaje Nobla, Penderecki jest fetowany na świecie, a polscy malarze kariery nie robią.

Jest kilku, którzy osiągnęli sukces, że przywołam nazwiska Mirosława Bałki czy Wilhelma Sasnala. Oni weszli do światowego obiegu.

Tłoku Polaków tam nie ma.

Można jeszcze dodać nowojorskiego artystę Piotra Uklańskiego czy kilka kobiet, których prace znajdują się w kolekcjach światowych.

Ale na rynku aukcyjnym tylko Wojciech Fangor poszedł za milion euro i to u nas. Reszta z trudem osiąga połowę tej ceny.

Rzeczywiście pozycja artysty jest dziś mierzona rynkiem.

Tak było zawsze. Caravaggio mógł wyprzedzać epokę, ale znamy go…

…bo miał mecenasów i dużo tworzył – był rynek, którego w Polsce nie ma. Ostatnim wielkim dziełem zamówionym przez państwo był pomnik smoleński, z pewnym powodzeniem zrealizowany przez Jerzego Kalinę. Przyzna pan, że jak na aspiracje 40-milionowego państwa to skromnie.

Gdzie nam do mniejszej Austrii czy nawet Czech, że nie wspomnę Rosji. Ich artyści są o wiele drożsi…

I to jest druga strona tego medalu czy – biorąc pod uwagę skalę zjawiska – medalika. Jeśli w jakimś kraju nie funkcjonuje silny rynek, to trudno sobie wyobrazić, by artysta z niego osiągnął sukces komercyjny na świecie.

Świat nie kupuje polskich artystów, bo nie kupujemy ich my?

Tak, bo najpierw powinien kupować kraj, potem świat. Notabene rynek nie tylko pompuje skalę dzieła i rozmach artysty, ale też pozycjonuje go. I tak rynek rosyjski rusyfikuje rdzennie polskich artystów.


Pozostało jeszcze 87% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie