statystyki

Ameryka ma problem z pamiątkami z wojny secesyjnej na Południu

autor: Eliza Sarnacka-Mahoney26.10.2019, 19:00; Aktualizacja: 26.10.2019, 19:02
Walka z fałszowaniem historii jest potrzebna i należy życzyć Ameryce, by dla własnego dobra udało jej się jak najszybciej pozbyć tych jej wątków, które wciąż sankcjonują rasizm i rozpalają chorą wyobraźnię neofaszystów.

Walka z fałszowaniem historii jest potrzebna i należy życzyć Ameryce, by dla własnego dobra udało jej się jak najszybciej pozbyć tych jej wątków, które wciąż sankcjonują rasizm i rozpalają chorą wyobraźnię neofaszystów.źródło: ShutterStock

Trwa spór o historyczną spuściznę amerykańskiego Południa. Czy na pewno wiemy, o co wtedy walczyliśmy? – pytają historycy zajmujący się wojną secesyjną.

H allsville to mieścinka na wschodzie Teksasu licząca niewiele ponad cztery tysiące mieszkańców. Ale co roku na początku października stawała się tłoczna – z całych Stanów zjeżdżali się ludzie, by obejrzeć rekonstrukcję bitwy o Fort Crawford oraz zabawić się na towarzyszącym jej festynie.

Bitwa o Fort Crawford nie figuruje w żadnym rejestrze wojennych potyczek. Nie ma nawet w okolicy miejscowości o tej nazwie. Niewielka drewniana warownia nazwana Fort Crawford, od imienia jej budowniczego, sędziego W. C. Crawforda, istniała w pobliżu obecnego Hallsville w czasach tuż przed aneksją Teksasu przez Stany Zjednoczone w 1845 r. – zadaniem załogi była obrona białych osadników przed Indianami. A więc rekonstruowano bitwę, do której nigdy nie doszło. – To nie szkodzi – tłumaczył organizator Robert Key, menedżer w lokalnych zakładach mechanicznych. Ta impreza, jak wyjaśniał, jest nośnikiem pamięci o historycznej spuściźnie amerykańskiego Południa.

Jednak w tym roku po raz pierwszy od 20 lat bitwa o Fort Crawford nie odbyła się – widowisko zostało odwołane. Decyzja zapadła w połowie września, gdy przygotowania do niej trwały w najlepsze. Key odmawia komentarzy, lecz w lokalnych mediach opublikował list: „Polityczna poprawność i obawy o reputację odciągają sponsorów od wspierania imprez związanych z historią wojny secesyjnej. (…) Szkoły nie pozwalają uczniom uczestniczyć w żywej historii (…), bo władze boją się potencjalnej krytyki, za którą stoi zjawisko pogłębiającego wypaczenia historycznego tła tej epoki”.

Hobby dla dziadka, nuda dla wnuczka

Jak Ameryka długa i szeroka do entuzjastów żywej historii co chwilę docierają hiobowe wieści o kasacji kolejnych imprez poświęconych wojnie secesyjnej. Gdy na początku wakacji Lake County w Illinois ogłosiło, że odwołuje odbywające się od 28 lat Civil War Days w Wauconda – jako przyczynę podano bezpieczeństwo publiczne oraz niestosowność używania w czasie rekonstrukcji oraz festynu flag konfederackich – do dyskusji włączyły się media i eksperci z całego kraju. Stanęło na tym, że festyn być może powróci w przyszłych latach, ale w innej formie. Jakiej – tego nie sprecyzowano. Wiadomo, że „mniej kontrowersyjnej”, co ma się przełożyć na ożywienie zainteresowania imprezą, która od lat odnotowywała spadek popularności.


Pozostało jeszcze 84% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie