Czy sztuka ma moc jednoczenia? [ROZMOWA z Joanną Zielińską]

autor: Konrad Wojciechowski25.10.2019, 08:07; Aktualizacja: 25.10.2019, 08:11
fot. CSW
„O wiele historii za dużo, by zmieścić w tak małym pudełku” – wystawa duetu holenderskich artystów Liesbeth Bik i Josa van der Pola dokumentująca 30-lecie Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski w Warszawie i jego wkład w budowę wspólnoty społecznej wokół kulturotwórczych wartości. Do obejrzenia od 25 października br. do 3 maja 2020 r.

fot. CSW „O wiele historii za dużo, by zmieścić w tak małym pudełku” – wystawa duetu holenderskich artystów Liesbeth Bik i Josa van der Pola dokumentująca 30-lecie Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski w Warszawie i jego wkład w budowę wspólnoty społecznej wokół kulturotwórczych wartości. Do obejrzenia od 25 października br. do 3 maja 2020 r.źródło: DGP

Tu widz z biernego świadka kultury staje się jej uczestnikiem i współtwórcą. Wystawa „O wiele historii za dużo, by zmieścić w tak małym pudełku” w Centrum Sztuki Współczesnej pyta, czy sztuka ma moc jednoczenia.

Czy sztuka lubi dyskutować?

Jeżeli mamy na myśli sztukę współczesną, której głównym zadaniem jest uczenie odbiorców krytycznego myślenia, to zdecydowanie tak. Sztuka wyrasta z dyskusji.

Łatwiej ten dialog prowadzić w muzeum, z odbiorcą, który świadomie szuka kontaktu ze sztuką, czy kiedy to ona odnajduje go w przestrzeni miejskiej?

Centrum Sztuki Współczesnej nie jest muzeum. Jego rola sprowadza się raczej do bycia kulturowym think tankiem albo czymś w rodzaju laboratorium idei. Nie jest to nowa koncepcja. W rozmowie z wieloma osobami, które tworzyły tę instytucję, powtarzały się głosy, że CSW miało być ruchem, a nie muzeum. Centrum jest stosunkowo młodą instytucją, która powstała w 1985 r., a właściwą działalność programową i wystawienniczą rozpoczęło pięć lat później, kiedy stanowisko dyrektora objął Wojciech Krukowski, lider środowiska związanego z grupą teatralną Akademia Ruchu. W badaniach, które przeprowadziliśmy na potrzeby wystawy duetu performerów Bik Van der Pol, wielu artystów mówiło o performatywnych korzeniach naszej instytucji. One czynią to miejsce wyjątkowym. CSW bliżej do teatru ulicznego, który się wtrąca i ma prowokować, niż do muzeum. Wystarczy prześledzić program wydarzeń organizowanych na Zamku Ujazdowskim, który dowartościowuje teatr, muzykę, sztukę, kino czy literaturę, aby przekonać się o inter dyscyplinarności tej instytucji. Wszystkie języki kultury się tutaj mieszały.

Magazyn DGP 25.10.19.

Magazyn DGP 25.10.19.

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Tytuł wystawy „O wiele historii za dużo, by zmieścić w tak małym pudełku” dowodzi, że instytucjom kultury trudno moderować debatę o sztuce, która ma nieograniczony zasięg i oddziaływanie. Czy dlatego oddają więcej pola do twórczej aktywności odbiorcom?

Zdecydowanie tak. Razem z holenderskimi artystami zastanawialiśmy się, czym jest kolekcja. Czy jest nią zbiór wybranych obiektów, czy też wszystkie historie towarzyszące dziełom, wystawom i wydarzeniom, które miały miejsce w centrum sztuki? I doszliśmy do wniosku, że nie sposób tej kolekcji i całego zebranego wokół niej archiwum rozważać w oderwaniu od grupy ludzi, która przez ostatnie 30 lat przewinęła się przez tę instytucję. Wystawa „O wiele historii za dużo, by zmieścić w tak małym pudełku” jest więc w zasadzie pracą zbiorową, właściwie wielogłosem, w którym nie wszyscy się ze sobą zgadzają, choćby dlatego że ludzka pamięć bywa zawodna. I dotyczy to każdego: artystów, pracowników związanych z tym miejscem, ale też widzów, którzy tu przychodzili i wychowali się na sztuce. Siłą tej wspólnej historii jest jej różnorodność. I to właśnie chcemy pokazać.


Pozostało jeszcze 71% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie