statystyki

Oportunista bez skrupułów. Luke Harding o sprawie otrucia Aleksandra Litwinienki radioaktywnym polonem w 2006 roku

autor: Magdalena Miecznicka15.09.2019, 19:00; Aktualizacja: 15.09.2019, 19:04
Luke Harding - były korespondent „Guardiana” w Moskwie i autor książki o sprawie otrucia Aleksandra Litwinienki radioaktywnym polonem w 2006 r.

Luke Harding - były korespondent „Guardiana” w Moskwie i autor książki o sprawie otrucia Aleksandra Litwinienki radioaktywnym polonem w 2006 r.źródło: DGP

Antyliberalizm Putina to przede wszystkim wybieg, żeby zbratać się z nacjonalistycznymi, populistycznymi siłami przeciwnymi UE - mówi Luke Harding były korespondent „Guardiana” w Moskwie i autor książki o sprawie otrucia Aleksandra Litwinienki radioaktywnym polonem w 2006 r.

Pana książka o zabójstwie Aleksandra Litwinienki „A Very Expensive Poison” („Bardzo droga trucizna”) kończy się finalnym raportem ze śledztwa. Znajduje się w nim zdanie, na które miała nadzieję wdowa po ofierze i jego przyjaciele: „Operacja FSB zamordowania p. Litwinienki została zapewne zaaprobowana przez p. Patruszewa (ówczesnego dyrektora FSB – red.), a także przez prezydenta Putina”. Był to rok 2016. Co się od tego czasu zmieniło?

Nic się nie zmieniło i zarazem zmieniło się wszystko. Sprawa Litwinienki była bardzo głośna i przysporzyła Federacji Rosyjskiej wstydu. Zabójcy nie tylko zostali szybko zidentyfikowani, lecz okazało się też, że nie byli nawet profesjonalnymi mordercami. Za niekompetencję, jaką się wykazali, zostaliby w czasach KGB od razu wyrzuceni ze służb. Dlatego, kiedy pisałem swoją książkę, myślałem, że podobna rzecz raczej się nie powtórzy. Po czym przenosimy się do marca 2018 r. i mamy sprawę Siergieja Skripala. Wprawdzie pojawiają się tu inne służby – GRU, czyli rosyjscy antyterroryści, a nie FSB – ale ma ona bardzo podobną fabułę. Tak samo jak w sprawie Litwinienki dwaj mordercy lecą z Moskwy na lotnisko Gatwick pod Londynem, po czym biegają po ulicach z przeraźliwie niebezpieczną trucizną i popełniają błąd na błędzie. Dają się zarejestrować na kamerach CCTV, w dodatku zamiast swojego celu ostatecznie zabijają przypadkową osobę. Postępowanie Rosjan się więc nie zmieniło. Od tego czasu zmieniło się to, że społeczność międzynarodowa rozumie agresywną i rewizjonistyczną naturę Kremla Władimira Putina. Szczególnie dobrze rozumieją ją Amerykanie, ponieważ przeżyli swoje wybory prezydenckie w 2016 r. i widzieli, jak Rosja hakowała i wywracała do góry nogami amerykańską demokrację. Sytuacja geopolityczna jest więc inna. Ale KGB-owskie metody ciągle te same.

Dlaczego Rosjanie ponownie odważyli się mordować na terenie Wielkiej Brytanii?

Putin ma patologiczne spojrzenie na Wielką Brytanię. Po pierwsze jej nie lubi. A po drugie nie ma szacunku dla brytyjskiego wywiadu i uważa, że z powodu brexitu, politycznej niepewności Wielka Brytania jest słaba i można sobie wobec niej na wiele pozwolić. Poza tym sprawa Skripala była sygnałem wysłanym do rosyjskich elit – oligarchów i oficerów GRU oraz innych agencji szpiegowskich: „Jeśli przejdziecie na drugą stronę, choćbyście nie wiem, gdzie się ukryli, prędzej czy później po was przyjdziemy”.

A sprawa Litwinienki nie była demonstracją?

Są różne rodzaje morderstw – takie, które mają być kompletnie niewidzialne, i takie jak zamordowanie Trockiego szpikulcem do lodu, gdzie ręka Kremla jest doskonale widoczna. W sprawie Litwinienki najpierw podejrzewałem, że miało to być demonstracyjne morderstwo, ale kiedy dostaliśmy informację, jak rzadka i trudna do wykrycia jest substancja, której użyto, zacząłem myśleć, że jednak przeciwnie, nie chciano, by sprawcy zostali wykryci.

Czy zleceniodawcy wiedzieli, jak niebezpieczny – także dla przypadkowych osób – może być polon, którym otruto Litwinienkę?

Nie sądzę, żeby ich to obchodziło. Fakt, że nikt inny nie umarł oprócz Litwinienki, to tylko szczęśliwy zbieg okoliczności, a nie rezultat jakiejkolwiek troski zleceniodawców o bezpieczeństwo innych.


Pozostało jeszcze 80% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (3)

  • Torn(2019-09-24 17:39) Zgłoś naruszenie 20

    "...została zapewne zaaprobowana..." To będzie dowód w sądach brytyjskich (dokładnie brytyjsko-walijskich)? Zapewne? Prawdopodobne? Niejaka Maj Teresa mówiła z równą pewnością: "its highly likely that Russia was..." Taki dowód obalający wszelkie ruskie spekulacje. Congrats, limey!

    Odpowiedz
  • Dżonny Inglisz(2019-09-23 22:58) Zgłoś naruszenie 01

    Szpiegostwo to szpiegostwo. Wieczna gra kłamstw i pozorów. Równie dobrze sami Anglicy mogli się za Rosjan "przebrać" żeby wstydu Putinowi narobić taką "marną" akcją. Kto powiedział, że ten szpieg był na emeryturze? Może był nadal aktywny jako podwójny agent? Potrójny? A książki pisze się zarówno z pasji, jak i dla pieniędzy. Chętnie dowiedziałbym się skąd autor publikacji czerpie dochody oraz informacje. Rosjanie wsiedli do samolotu, polecieli do UK, wysiedli i biegali po mieście z trucizną dając się nagrywać? To brzmi jak scenariusz jakiejś czarnej komedii. "Służby specjalne Olsena"? Może jednak taki był plan... wynająć amatorów... żeby Anglicy na pewno doszli do wniosku, że służby w Rosji leżą... i płaczą... ze śmiechu. Niech myślą, że są słabi. Wtedy będą popełniać więcej błędów. A może ta marna akcja była tylko zasłoną dymną dla jakiejś grubszej ekipy obok? Może. Ze szpiegami jest jak z pszczołami u Kubusia Puchatka. Nigdy nic nie wiadomo.

    Odpowiedz
  • amen(2019-09-21 20:37) Zgłoś naruszenie 01

    ma chlop fantazje chachacha kto uwierzy w te brednie?

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie