Recenzja książki „Pokolenie ’89” to dla mnie twardy orzech do zgryzienia. Bo sam zajmuję się od kilku lat podobną tematyką – zbyt mocno wysiłkom takich autorów jak Jakub Sawulski kibicuję, bym mógł oceniać je na chłodno.
Sawulski jest wprawdzie o kilka lat młodszy (rocznik 1989) ode mnie, ale nie ma to większego znaczenia. Z punktu widzenia ojców (rzadziej matek) założycieli III RP obaj jesteśmy szczawikami, którzy „nie wiedzą, jak było”. Tu jednak pojawia się paradoks – bo obrońcy III RP chętnie sięgają dziś po książki z półki „młodzi o transformacji”. Tak zakwalifikowano moją „Dziecięcą chorobę liberalizmu” z 2014 r., przyjętą w obozie liberalnym z życzliwym zaciekawieniem. Na tej samej zasadzie łaskawie przyjmują dziś Sawulskiego: „No, niech nam młody człowiek powie, co o nas myśli to jego pokolenie! Słuchamy…”.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.