Program obchodów odzyskania niepodległości składa się z trzech filarów - zaznaczył wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński w wywiadzie dla wtorkowego "Super Expressu". Powiedział też, że w Muzeum II Wojny Światowej "pudrowano" w pewnym sensie prawdę dotyczącą historii Polski.

Minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński został zapytany w wywiadzie z "SE", czy obchody setnej rocznicy odzyskania niepodległości, którą obchodzimy w listopadzie, zakończą się wraz z końcem jubileuszowego roku. Odparł, że program obchodów jest obliczony na pięć lat.

"Najprawdopodobniej będzie wydłużony o setną rocznicę III powstania śląskiego. Program "Niepodległa" składa się z trzech filarów" - powiedział Gliński.

Wymienił wśród nich filar obywatelski, działania zagraniczne i centralne obchody rocznicowe.

Reklama

Jak powiedział, na pierwszy, obywatelski filar składa się "kilka konkursów na kilkadziesiąt milionów złotych, skierowanych do samorządów, społeczności lokalnych i różnego rodzaju stowarzyszeń". Drugi filar - działania zagraniczne - jest "realizowany głównie przez Instytut Mickiewicza w porozumieniu z naszymi ambasadami". "To najróżniejsze działania promocyjne" - dodał.

W przypadku trzeciego filaru Gliński wspomniał o dwóch centralnych obchodach rocznicowych. "10 listopada rozpocznie się wielki kiermasz na warszawskim Krakowskim Przedmieściu, na którym będą prezentowane najróżniejsze treści związane z polską historią. I główny koncert na Stadionie Narodowym, który będzie przeglądem polskiej piosenki, a odbędzie się w przeddzień Święta Niepodległości" - wyjaśnił.

Wicepremier został też zapytany w wywiadzie, co dalej z Muzeum II Wojny Światowej. Ocenił, że Muzeum II Wojny Światowej funkcjonuje bardzo dobrze. "Nie widzę żadnych powodów, aby niepokoić się jego stanem" - dodał.

Gliński przypomniał, że muzeum powstało jako Muzeum Westerplatte. "Kierunek charakteru ekspozycji był określony. Poprzednia ekipa rządząca podjęła decyzję polityczną, aby zmienić je na Muzeum II Wojny Światowej. W formule uniwersalistycznej, która odpowiada specyficznym punktom widzenia. (...) Tamto muzeum nie przedstawiało w dużej mierze prawdy historycznej" - stwierdził minister.

Dopytywany, co ma na myśli, Gliński powiedział, że "pudrowano w pewnym sensie prawdę dotyczącą historii Polski. Obecna dyrekcja ma z tego tytułu problem, bo musi dostosować ekspozycję do oczywistych ustaleń historyków, które dotyczą II wojny światowej".