ŚWIAT NARYSOWANY | Napisanie komiksu historycznego musi być wyjątkowo niewdzięcznym zadaniem, zwłaszcza gdy fakty trzeba równoważyć fikcją, unikając jednocześnie nadmiernego patosu oraz pokusy, by fabułę sztukować encyklopedyczną wiedzą. „Bradl” mógł przełamać ten schemat, niestety udał się tylko połowicznie.
Opowieść została oparta na życiorysie Kazimierza Leskiego, pseudonim Bradl: wynalazcy, pilota, żołnierza AK, powstańca warszawskiego, lecz potencjału tkwiącego w jego biografii na razie nie wykorzystuje. Niby sporo się dzieje, ale dynamiki komiksowi nadają przede wszystkim niezłe rysunki Marka Oleksickiego. Fabuła rozwija się dość niemrawo, tytułowy bohater to człowiek bez właściwości, a niektóre akcje spontanicznie przez niego podejmowane przypominają historyjki z cyklu „Za ofiarność i odwagę” publikowane na łamach zeszytów o kapitanie Żbiku.
Ale „Bradl” chwilami daje nadzieję, że w kolejnych odsłonach może być lepiej: pod koniec albumu pojawia się wyrazisty czarny charakter, a działająca w podziemiu drużyna Leskiego – złożona z zaprawionych w bojach zabijaków – może stać się komiksowym odpowiednikiem „Bękartów wojny”. Scenarzysta Tobiasz Piątkowski wiele razy udowadniał, że świetnie się czuje w popkulturowych klimatach (przypomnijcie sobie jego znakomitą, steampunkową „Pierwszą brygadę”), więc być może nie miałby nic przeciwko pójściu w ślady Tarantino. Nie wiadomo tylko, na ile może sobie pozwolić: współwydawcą albumu jest Muzeum Powstania Warszawskiego, więc warstwa edukacyjna i faktograficzna ma z pewnością w scenariuszach „Bradla” spore znaczenie.