WYDARZENIE | „Toni Erdmann” to film ryzykowny, ale wart wszystkich nagród, którymi go obsypano. Teraz powalczy o Oscara
Bodaj od czasu Kolesia Lebowskiego nie było w światowym kinie kogoś, kogo chciałoby się zaprosić na piwo bardziej niż Winfrieda alias Toniego Erdmanna. Tytułowego bohatera filmu Maren Ade łączy z podstarzałym hipisem z uniwersum braci Coen ta sama nonszalancja i skłonność do okazywania pogardy wobec zasad rządzących rzeczywistością. Pomiędzy obiema postaciami występują jednak także istotne różnice. Inaczej niż trzymający się na uboczu Koleś Winfried/Toni pozostaje owładnięty pragnieniem wywrócenia świata do góry nogami i urządzenia go na swoją modłę. Aby to osiągnąć, mężczyzna stosuje technikę prowokacji – przypomina ekscentryka opowiadającego sztubacki dowcip w samym środku nudnej firmowej imprezy.
Winfried wychodzi z założenia, że nie ma nic gorszego niż porządek ściśle ustalonych hierarchii i rozdzielonych raz na zawsze ról. Właśnie dlatego płynnie żongluje własną tożsamością i pewnego dnia objawia się jako biznesmen Toni Erdmann, który swym swobodnym zachowaniem wywołuje konsternację wśród potencjalnych kontrahentów. Choć postawa mężczyzny wydaje się destrukcyjna, w rzeczywistości ma w sobie karnawałową witalność i optymizm. Pod wpływem Toniego ludzie stopniowo zaczynają orientować się, że potrafią – choćby na krótki czas – przekroczyć własne ograniczenia i unieważnić poczucie stagnacji.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.