Choć Tom Gauld jest ważną postacią brytyjskiego komiksu niezależnego, na polskim rynku jego prace pojawiają się rzadko. Parę lat temu ukazał się znakomity „Goliat” (wyd. Centrala), teraz możemy przeczytać najnowsze dzieło artysty „Mooncop”, opowieść o ostatnim policjancie patrolującym powierzchnię Księżyca. Ostatnim, bo projekt zaludnienia ziemskiego satelity najwyraźniej nie wypalił. Z każdym dniem bohater spotyka coraz mniej ludzi, obserwuje, jak znikają kolejne komponenty księżycowej zabudowy, a jedyne problemy, z jakimi ma do czynienia, to zaginiony piesek albo zepsuty pojazd. Zerowa przestępczość oznacza stuprocentową skuteczność, więc prośby policjanta o przeniesienie na Ziemię wciąż spotykają się z odmową.

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Scenografia science fiction jest dla Toma Gaulda przede wszystkim okazją do zabawy gatunkowymi schematami, pozwala mu również wprowadzić paru drugoplanowych bohaterów niczym z powieści Douglasa Adamsa (jak robot, który ma walczyć z domniemaną depresją księżycowego policjanta). Skromny, rysowany charakterystyczną kreską komiks przypomina groteskową wariację na temat samotności w kosmosie, delikatną kpinę z filmowych opowieści w stylu „Moon” Duncana Jonesa czy „Marsjanina” Ridleya Scotta. Tyle że zamiast wywołanego samotnością szaleństwa, względnie rozpaczliwej walki o przetrwanie, mamy bohatera znudzonego codzienną rutyną, wymieniającego zdawkowe uprzejmości, wiecznie składającego pozbawione sensu i znaczenia raporty. Melancholijny, dowcipny, wzruszający komiks Gaulda mogliby raczej – trzymając się filmowych porównań – zekranizować Wes Anderson albo Jim Jarmusch, gdzieś w początkach swojej kariery.

Mooncop | scenariusz i ilustracje: Tom Gauld | przeł. Wojciech Szot | Wydawnictwo Komiksowe 2016