Fantastyka znów jest naukowa. Przynajmniej w „Marsjaninie”, najlepszym od wielu lat filmie Ridleya Scotta
ikona lupy />
Dziennik Gazeta Prawna
Matt Damon całkiem niedawno – bo w „Interstellar” – zagrał rolę astronauty pozostawionego na pastwę losu w kosmosie. Tym razem gra astronautę, który uznany przez kolegów z załogi za zmarłego, został sam na Marsie. Na szczęście „Marsjanin” jest wszystkim, czym nie był nadęty i bełkotliwy film Christophera Nolana. To inteligentna rozrywka, która nie udaje filozoficznego traktatu. Przygodowa fantastyka, która nie potrzebuje żadnych kosmicznych najeźdźców, bo Czerwona Planeta sama w sobie jest wystarczająco groźna.
Mark Watney siedzi więc w marsjańskiej bazie i kombinuje, jak przeżyć. Szanse ma niewielkie: następna wyprawa załogowa przyleci tam dopiero za cztery lata, a on nie ma nawet kontaktu z Ziemią. I nawet gdy już go nawiąże, to przecież drogą radiową nie otrzyma potrzebnego sprzętu, wody, pożywienia. Musi więc radzić sobie sam. Na szczęście jest inżynierem i botanikiem, więc używając tego, co ma pod ręką, będzie w stanie powalczyć o przetrwanie, a nawet założyć sobie hodowlę ziemniaków. Tymczasem na Ziemi – gdy już NASA zorientowała się, że ma problem z marsjańskim rozbitkiem – trwa gorączkowa próba zorganizowania akcji ratunkowej.
Samotność w ekstremalnych warunkach to stały temat filmów Ridleya Scotta. Opisywał ją w „Obcym” i „Helikopterze w ogniu”, do pewnego stopnia nawet w „Gladiatorze” i „Łowcy androidów”. Nic zatem dziwnego, że zachwycił się świetną (wydaną także w Polsce) powieścią Andy’ego Weira. „Marsjanin” jest od tamtych filmów opowieścią zdecydowanie lżejszą: bohater co prawda wystawiany jest na coraz cięższe próby, ale nieustanne napięcie jest równoważone wysokiej jakości humorem. Scenariusz szczęśliwie zachował lekkość i wdzięk literackiego oryginału, a przede wszystkim naukową wiarygodność. Chociaż kolejne odkrycia dotyczące Marsa – ogłoszone już po publikacji książki i realizacji filmu – obaliły część pomysłów Weira, to jednak „Marsjanin” pozostaje dziełem, które słowo „nauka” w haśle „science fiction” traktuje całkiem poważnie.
Marsjanin | USA 2015 | reżyseria: Ridley Scott | dystrybucja: Imperial-Cinepix | czas: 141 min