źródło: Dziennik Gazeta Prawna

CD Przez pierwszych dziesięć lat XXI wieku wraz z bratem zarażał psychopopem Nową Zelandię, grając w zespole The Mint Chicks. Po sukcesach w rodzinnym kraju multiinstrumentalista i wokalista Ruban Nielson przeniósł się do USA i tutaj założył Unknown Mortal Orchestra. Właśnie ukazał się trzeci album tego projektu, „Multi-Love”. To rodzinna płyta, bo Rubanowi pomógł brat, a także ojciec, trębacz. Rodzina Nielsonów stworzyła trudny do sklasyfikowania krążek, najczęściej nazywany przez recenzentów psychodelicznym popem. Łatwo wpadające w ucho melodie zostały tu podkręcone w sposób kojarzący się z psychodelią lat 60. Ruban abstrakcyjne dźwięki tworzył głównie na syntezatorze, choć nie brakuje też żywych instrumentów. Sam mówi: „Nie podoba mi się idea gwiazdy rocka. Raczej chcę być kimś, kto sprawia, że pewne rzeczy dzieją się w odpowiedni sposób. Budowanie starych syntezatorów i tworzenie brzmień niepodobnych do niczego innego jest bardziej wywrotowe”. Może nie jest to rewolucja, ale na pewno Unknown Mortal Orchestra nie płynie z głównym muzycznym nurtem.

Unknown Mortal Orchestra | Multi-Love | Jagjaguwar/Sonic

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

CD To, że Polskie Radio ma niesamowite archiwa, przekonaliśmy się w ostatnich miesiącach wielokrotnie. Teraz wykopano dokonania jednego z najdłużej działających artystów estradowych w Polsce, Zbigniewa Kurtycza. Urodził się w 1919 roku we Lwowie w rodzinie muzycznej. Próbował sił w sporcie, ale wybrał muzykę. Po wojnie próbował różnych gatunków, jazzu, rock and rolla, piosenki estradowej. Komponował, napisał m.in. „Jadę do ciebie tramwajem”. Właśnie od tego numeru rozpoczyna się płyta „Piosenki różne”. Znalazły się tu również wykonania kompozycji Władysława Szpilmana czy Edi Rosnera („Cicha woda”). Przy mikrofonie Kurtyczowi towarzyszą głównie jego żona Barbara Dunin, ale też Alibabki. Druga płyta w zestawie to zapis koncertu w Harendzie z 2001 roku, gdzie Kurtyczowi i Dunin akompaniował zespół Włodzimierza Nahornego, a artystów zapowiadał Jan Ptaszyn Wróblewski. W programie m.in. piosenki o rodzinnym mieście Kurtycza, Lwowie. Artysta zmarł na początku tego roku, w wieku 95 lat. „Piosenki różne” stanowią idealne wprowadzenie w jego niezwykle bogatą twórczość.

Zbigniew Kurtycz i Barbara Dunin | Piosenki różne | Polskie Radio

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

DVD Seria animowanych pełnometrażowych filmów z DC Comics na dobre zadomowiła się już w rzeczywistości znanej z albumów wydawanych pod szyldem „The New 52”. „Batman kontra Robin” skupia się na tytułowej rodzinnej rywalizacji (dla niewtajemniczonych: nowym Robinem jest Damian Wayne, syn Bruce’a), a dodatkowo jej tłem czyni próbę przejęcia władzy nad Gotham przez złowieszczy Trybunał Sów. Do tego w tle pojawia się jeden ze Szponów (zabójców pracujących dla Trybunału), w którego planach na przyszłość nie ma miejsca ani dla jego mocodawców, ani dla Batmana. Dużo wątków jak na trwający nieco ponad 70 minut film, nawet zbyt dużo: akcja, sprawnie swoją drogą poprowadzona, gna do przodu, ale brakuje choćby chwili na oddech. Szkoda – niewiele animowanych produkcji ma taki potencjał (tu pojawiają się nawet nawiązania do Dickensa i filmów Davida Leana!), ale zgodnie z wymogami rynku wnioski, refleksje i freudowskie analizy więzi rodzinnych muszą ustąpić przed festiwalem bijatyki.

Batman kontra Robin | reżyseria: Jay Oliva | dystrybucja: Galapagos

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

DVD Jeżeli przed obejrzeniem fabularnego debiutu Macieja Bochniaka nastawiacie się na film o disco polo w duchu, w jakim o hip-hopie opowiadał „Jesteś Bogiem”, to wyłączycie go po 10 minutach. Nie jest to bowiem obraz o narodzinach disco polo ani o tym, jak wtedy wyglądała polska rzeczywistość. „Disco polo” jest jak teledysk gwiazd tego gatunku. Ma być kolorowo, intensywnie, z nieskomplikowaną historią. Akcja została niby osadzona w latach 90., ale o ile pamiętam tamte czasy i tamto disco polo, to nie rządzili w nim hipsterzy z brodami, a kluby nie wyglądały jak dzisiejszy Explosion. Historia zespołu Laser jest banalna i służy filmowi tylko za pretekst do kolejnych efektownych scen i nawiązań do słynnych filmów (np. „Funny Games”) oraz gościnnych występów teraźniejszych gwiazd. Jest widowiskowo, ale refleksja po tym nie pozostaje żadna. Choć rozumiem, że bywalcom Explosion film może się podobać, bo wymaga od widza tego, czego dobra dyskoteka: poddania się zabawie bez zastanawiania się, kto, po co i co gra.

Disco polo | reżyseria: Maciej Bochniak | dystrybucja: Agora

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

KOMIKS Do scharakteryzowania twórczości Tony’ego Sandovala należałoby chyba pokusić się o wymyślenie jakiegoś koniecznie brzmiącego rockowo neologizmu. Może nierealizm magiczny? Meksykański artysta niezmiennie opowiada o dorastaniu, ale lubi pobłądzić po światach nierzeczywistych, znajdujących się gdzieś poza pragmatyzmem dorosłych i na skraju dziecięcego lęku. Jakże łatwo przychodzi mu odmalowanie niepokojów dojrzewania, miłosnych zrywów serca i uczuciowych zawodów, tęsknoty za utraconym rodzicem, radości z pierwszych przyjaźni i obcowania z samym sobą. Lisa, bohaterka omawianego tytułu, to reprezentatywna dla Meksykanina postać, niemal dla jego twórczości stereotypowa; trochę dziwna, trochę z boku, trochę na bakier, stojąca już na granicy dzieciństwa i dorosłości. Żeby pozostawić za sobą niedokończone sprawy, będzie musiała się uporać z demonami i pokonać potwory, które podgryzają ją od lat. Tylko tak może dorosnąć. Ale czy na pewno warto?

1000 sztormów | scenariusz i ilustracje: Tony Sandoval | przeł. Katarzyna Sajdakowska | Timof i Cisi Wspólnicy 2015