„Kobieta w klatce” to adaptacja powieści Jussiego Adlera-Olsena, pierwszej o Carlu Mørcku, policjancie z duńskiego Departamentu Q, zajmującego się nierozwiązanymi sprawami sprzed lat.

Mørck wraca do pracy w policji po długim przymusowym urlopie, tylko po to, by dowiedzieć się, że został przeniesiony z wydziału zabójstw do roboty papierkowej. Ale już pierwsza sprawa, którą się zajmuje, budzi jego wątpliwości – pięć lat wcześniej popularna polityk rzekomo popełniła samobójstwo, skacząc z promu. Mørck w tę wersję nie wierzy i rozpoczyna śledztwo.

Film Mikkela Nørgaarda to solidna realizacyjna robota, ale nie spodziewajcie się więcej, niż można zobaczyć w przeciętnym skandynawskim serialu kryminalnym. Największym jego plusem są główne role Nikolaja Lie Kaasa i Faresa Faresa – wspólnie stworzyli policyjny duet, który chętnie zobaczyłbym w akcji ponownie. Będzie zresztą na to szansa, bo prace nad ekranizacją „Zabójców bażantów” – drugiego tomu serii Adlera-Olsena – już trwają.

Kobieta w klatce | Dania, Szwecja, Niemcy 2013 | reżyseria: Mikkel Nørgaard | dystrybucja: Kino Świat | czas: 97 min | Recenzja: Jakub Demiańczuk | Ocena: 3 / 6