statystyki

"Koneser" - recenzja

autor: Piotr Czerkawski02.08.2013, 09:14; Aktualizacja: 02.08.2013, 09:17
  • Wyślij
  • Drukuj
Geoffrey Rush w filmie "Koneser"

Geoffrey Rush w filmie "Koneser"źródło: Materiały Prasowe

W "Koneserze", swoim anglojęzycznym debiucie, Giuseppe Tornatore zachowuje autorski styl i osobisty ton.





Twórca „1900: człowieka legendy” po raz kolejny opowiada o próbie nadania życiu głębszego sensu i traktuje miłość jako środek do przełamania marazmu. Choć „Koneser” chwilami bywa odrobinę nabzdyczony i wydumany, i tak pozostaje najlepszym filmem reżysera od czasu słynnej „maleny”.

Nowy film nie tylko kontynuuje wątki zawarte w dotychczasowej twórczości Tornatore. „Koneser” wydaje się także dowodem orientacji reżysera w trendach współczesnego kina. Film twórcy „Cinema Paradiso” wzbudza intensywne skojarzenia ze „Skutkami miłości”, wczesnym arcydziełem Paolo Sorrentino. Choć Tornatore musi uznać wyższość młodszego kolegi, pójście w jego ślady okazało się mądrą decyzją. Wzorem Sorrentino twórca „Nieznajomej” próbuje wpisać nietypową love story w konwencję kina gatunkowego. Bardziej niż zabawa poetyką thrillera dla obu reżyserów liczy się jednak przedstawienie na ekranie psychologicznego napięcia między postaciami. Zarówno Tornatore, jak i wcześniej Sorrentino tworzą na ekranie portrety ludzi pozornie zadowolonych, lecz w istocie pogodzonych z porażką. Następujące znienacka miłosne spotkanie w obu przypadkach bynajmniej nie stanowi zwieńczenia fabularnej intrygi. Nieprzygotowani na uczucie bohaterowie niechętnie zmieniają priorytety i podejmują nowe wyzwania z mieszanką strachu i niepewności.

Zwiastun filmu

źródło: youtube.com

W „Koneserze” starzejący się Virgil święci triumfy jako dyrektor prestiżowego domu aukcyjnego. mimo że na pokaz bywa czarujący i błyskotliwy, w głębi duszy pozostaje pełen oschłości. Ozdobiony dziełami sztuki dom Virgila przypomina świątynię melancholii. Choć mężczyzna zdążył już o tym zapomnieć, piękna pustka jego życia wciąż domaga się wypełnienia. Gdy na drodze Virgila staje znacznie młodsza Claire, oboje podejmują między sobą emocjonalną grę. relacja między bohaterami nie ma jednak nic wspólnego z kokieterią rodem z erotycznych klasyków à la „Nagi instynkt”. maskowanie własnych intencji i dystans wobec wzajemnego zauroczenia w przypadku Virgila i Claire stają się reakcją na dotychczasowe traumy i niepowodzenia. Pod tym względem zachowania bohaterów „Konesera” przypominają relacje ukazane niedawno przez abbasa kiarostamiego w świetnych „Zapiskach z Toskanii”.

Tornatore nie wstydzi się zadeklarować nieśmiałej wiary w szczęście Virgila i Claire. Włoski reżyser – w swoim stylu – skupia się na detalach i zwraca uwagę na zmysłowy aspekt tego przedziwnego związku. W filmie twórcy „maleny” voyerystyczna pożądliwość spojrzenia łączy się z bojaźnią gestu. relacja Virgila i Claire z pewnością odbiega od poradnikowych wzorców, ale w żaden sposób nie traci przez to na swojej wartości. Włoski twórca z wyrozumiałością trakuje zachowania przez wielu innych uznane za irytujące, śmieszne bądź niedojrzałe. Dzięki przepełnionemu humanizmem „Koneserowi” Tornatore raz jeszcze udało się zabrać nas do swojego „cinema paradiso”.

Koneser | Włochy 2013 | reżyseria: Giuseppe Tornatore | dystrybucja: Monolith | czas: 124 min | Recenzja: Piotr Czerkawski | Ocena: 4 / 6



  • Wyślij
  • Drukuj
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
czytaj więcej w e-DGPczytaj więcej w e-DGP

Komentarze FB:


Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie