Jest pan założycielem i dyrektorem artystycznym festiwalu United Solo - co było największą atrakcją tegorocznej, ósmej już edycji tej imprezy?

Omar Sangare: Jak każdego roku, kulminacją jest gala festiwalowych nagród na zakończenie. United Solo wyróżnia artystów w wielu kategoriach i honoruje nagrodą specjalną tych, których wkład w promowanie sztuki monodramu osiąga szerokie uznanie i światowe znaczenie. W poprzednich latach nagrodę specjalną United Solo otrzymali artyści tacy, jak: Fiona Shaw, Billy Crystal, Cynthia Nixon, a w tym roku Michael Moore. Ten wybitny reżyser filmowy, postanowił w tym sezonie wystąpić solo na Broadwayu i zrobił to z wielkim sukcesem. Laureat Oscara i Złotej Palmy w Cannes, tym razem wystąpił sam jako aktor w monodramie podejmującym gorące tematy amerykańskiej rzeczywistości po ostatnich wyborach prezydenckich. Michael Moore promuje wartości demokratyczne, zachęca każdego do aktywnego udziału w polityce na wszystkich szczeblach. Jego spektakl udowadnia, że amerykańska sztuka teatru to nie tylko rozrywka, ale także sposób na nawiązywanie dialogu w podzielonym politycznie społeczeństwie. Poza Michaelem Moorem, pośród znanych artystów nagrodzonych na tegorocznej gali znaleźli się m.in. aktor: Bill Oberst Jr., laureat nagrody Emmy; czy Milton Justice, zdobywca Oscara, który wyreżyserował pokazywany na United Solo w tym roku musical "From Ship to Shape”.

Co pana zainspirowało do powołania tego festiwalu?

Omar Sangare: "Recenzent naprawdę teatralny", monodram, który napisałem egoistycznie dla samego siebie, i z którym występowałem w Polsce i zagranicą. Po premierze na Scenie Kameralnej Teatru Słowackiego w Krakowie, grałem w Niemczech, Anglii, Kanadzie i USA. Podróżowałem, brałem udział w festiwalach teatralnych i przez lata przygotowywałem się do stworzenia własnego festiwalu, który dawałby szansę dla aspiracji współczesnego aktora i nowoczesnego teatru. Tak powstało United Solo. W tym sezonie gościliśmy na scenie 120 różnych produkcji z sześciu kontynentów. Nasz festiwal, to kalejdoskop tego, co dzieje się obecnie w teatrze na świecie. Różnorodność tematów, historie ludzkie, wielojęzyczność, to nasz festiwal. Gdyby wystąpił u nas ktoś jeszcze z Antarktydy, to gościlibyśmy u siebie cały świat.

Co jest największym wyzwaniem w prowadzeniu takiej imprezy?

Omar Sangare: Początek. Ryzyko, które niosła ze sobą skala i miejsce wydarzenia. Ponad osiem lat temu miałem swój amerykański sen, ale trzeba było zamienić go w rzeczywistość. Podbijanie amerykańskiej ziemi jest dużym ryzykiem, szczególnie w Nowym Jorku. Nie wystarczy się pojawić. Trzeba odkryć swój świat na nowo. Chciałem zostać Kolumbem, no i w pewien sposób zostałem. Po latach z satysfakcją obserwuję, jak festiwal stał się perpetuum mobile, z niezależnością finansową, entuzjazmem artystów, aplauzem widowni i mediów. Festiwal obraca się wokół własnej osi, którą jest rodzaj teatru poświęconego wyjątkowości człowieka na scenie.

Sezon United Solo trwa aż 10 tygodni, jak sobie z tym radzicie organizacyjnie?

Omar Sangare: Za sukcesem monodramu stoi armia ludzi. Niektóre ze spektakli to dzieło jednego człowieka-orkiestry, ale większość, to wydarzenia, na które pracuje cały zespół odpowiedzialny za reżyserię, scenografię, światło, dźwięk, choreografię, kostiumy itd. To także współpraca grup teatralnych z zespołem festiwalowym. Wspólnie pracujemy na sukces każdego przedstawienia. Codziennie prezentujemy od dwóch do pięciu różnych produkcji. Spektakle zmieniają się co chwilę, czasem co chwilę mamy na scenie inny język, a wszystko na jednej scenie Teatru Row na Manhattanie.

Które z monodramów prezentowanych na przestrzeni ośmiu lat i których z wykonawców uważa pan za najciekawszych?

Omar Sangare: Tych, dla których występ na festiwalu United Solo jest początkiem dalszych sukcesów. Wielu z naszych wykonawców odkrywa swoją drogę na nowo. Joe Gulla zaprezentował u nas trzy różne monodramy, a dzisiaj jest w repertuarze The Public Theater, jednego z najbardziej prestiżowych teatrów Manhattanu z ponad 60-letnią tradycją, na którego scenie występowali m. in. Anne Hathaway, Kevin Kline, Al Pacino i Meryl Streep. To tylko jeden z wielu takich przykładów.

Jak na tym tle oceniłby pan występy polskich artystów?

Omar Sangare: Moją ambicją jest prezentowanie naszego teatru każdego sezonu. Pośród wielu artystów gościliśmy m.in.: Małgorzatę Bogdańską, Marka Gierszała, Ewę Kasprzyk, Krzysztofa Rogacewicza, Herberta Kaluzę, Marka Koterskiego i Marcina Steczkowskiego. Polski teatr jest znakomitą kombinacją wyrazistej formy i bogatej treści. Przedstawienia, które są prezentowane w języku angielskim mają lepsze przebicie w kontakcie z publicznością amerykańską, ale i te, które są prezentowane po polsku cieszą się dużą popularnością i uznaniem wśród polskiej widowni w Nowym Jorku.

Czym chcecie zaskoczyć widownię w kolejnej edycji festiwalu?

Omar Sangare: Właśnie jesteśmy w rozmowach z jedną z głównych amerykańskich stacji telewizyjnych. Będzie do szansa na promowanie monodramu także poprzez medium telewizyjne; chcemy prezentować naszych artystów w ramach nowej platformy i serii audycji, których United Solo będzie partnerem.

Festiwal jest jakby pańską wizytówką, a jakie jeszcze inne podejmuje pan artystyczne działania?

Omar Sangare: Od ponad jedenastu lat wykładam w Williams College, uczelni z ponad 200-letnią tradycją, sytuowanej na samej górze rankingów szkół wyższych w Stanach Zjednoczonych. Absolwentami Williams byli i są m. in. prezydent uczelni James Garfield, czy laureaci Oscarów: Elia Kazan i Stephen Sondheim. Oprócz zajęć aktorskich także reżyseruję. Nagranie z jednego z moich spektakli — "The Crucible" (na podst. "Czarownic z Salem"), uczelnia zamieściła na profilu YouTube Williams College i nasz spektakl ma tam jak dotąd największą oglądalność. W teatrze Williams wyreżyserowałem także "Tramwaj zwany pożądaniem", i "August: Osage County" ("Sierpień w hrabstwie Osage"), a także "Iwonę, księżniczka Burgunda" — spektakl dyplomowy, który przenieśliśmy potem na scenę teatru na Manhattanie, a w kolejnym sezonie wyreżyserowałem ten spektakl z obsadą polską, ze wspaniałymi rolami Basi Wrzesińskiej jako Królowej i Daniela Olbrychskiego jako Króla.

 Jaka jest różnica w systemie kształcenia teatralnego w Polsce i w USA?

Omar Sangare: Z tego co pamiętam, polski profesor zaczyna od krytyki, a z tego co obserwuję — amerykański od pochwał. Każde z podejść ma swoje atuty. Moim atutem jest zaczynanie od tego, co w danym przypadku najważniejsze. Myślę, że to inspiruje. Takie mam wrażenie, widząc reakcje amerykańskich studentów mobilizowanych moją krytyką "up front" w Williams College, albo moim podejściem mobilizującym pozytywne myślenie — jak podczas mojej wizyty w Akademii Teatralnej w Warszawie i pracy ze studentami Wojtka Malajkata.

Czy polskie doświadczenia i wykształcenie wystarczyło, czy musiał pan w USA zaczynać od nowa?

Omar Sangare: Nowy dzień jest nierozpakowany i każdy dzień jest nowy. Na festiwalu nowe twarze — tak na scenie, jak i na widowni. Nowe twarze, znajomości i doświadczenia. Pojawiają się: Eric Roberts, hollywoodzki aktor - a na festiwalu reżyser jednego ze spektakli - Michael Emerson, aktor znany polskiej widowni z serialu "LOST – Zagubieni", który pojawił się u nas na widowni; czy Olympia Dukakis, aktorka z Oskarem, która oglądała u nas niejedno przedstawienie. Wielu z niech opowiada o swoich wrażeniach do kamery, a ich wypowiedzi są dostępne na stronie internetowej festiwalu www.unitedsolo.org. Podobnie na uczelni, każdy rocznik to nowe wyzwanie. Każda z grup, to nowe pokolenie z fascynacją dla innych trendów społecznych, medialnych i artystycznych. Wszystko to pozwala mi fascynować się każdym nowym dniem i wyzwaniem.

Co uważa pan za swój największy sukces artystyczny?

Omar Sangare: Temat naszej rozmowy, United Solo — przynajmniej do tej pory.