Polski rynek książki od lat przeżywa kryzys. Spada czytelnictwo, wiele wydawnictw ma problemy z utrzymaniem się na rynku, z naszego krajobrazu znika nawet kilkadziesiąt księgarni rocznie. Jednym z pomysłów na powstrzymanie negatywnych zmian jest obowiązujące w wielu państwach rozwiązanie prawne, czyli wprowadzenie jednolitej ceny książki. W trakcie dyskusji na temat problemów rynku książki warto poznać argumenty zwolenników i przeciwników tego pomysłu.

Mechanizmy wprowadzające określoną cenę książki funkcjonują między innymi: w Danii, Niemczech, Francji, Holandii, Finlandii, Irlandii, Austrii, Hiszpanii, Portugalii, Australii, Korei Południowej, Argentynie, Izraelu, Sri Lance, Tajlandii oraz na Węgrzech i we Włoszech.

W każdym kraju ograniczenia cenowe mają zastosowanie przez określony czas - od sześciu miesięcy do dwóch lat (w zależności od państwa). Większość krajów dopuszcza rabaty, które wahają się od 5 do 20 procent i dotyczą sprzedaży książek bibliotekom, szkołom instytucjom kultury, czy też sprzedaży w czasie targów książki. Niektóre państwa wyłączyły e-booki i podręczniki szkolne z zakresu działania przepisów o jednolitej cenie.

Pomocna dłoń dla wydawców, księgarzy i autorów?

Zwolennicy jednolitej ceny argumentują, że książka jest szczególnym dobrem kultury, którego wartość nie zawsze jest adekwatna do popytu. W ich przekonaniu stosowanie mechanizmu regulującego cenę detaliczną książek przyczynia się do zwiększenia nakładów, wzbogaca różnorodność oferty wydawniczej, dostępność książki, a także przyczynia się do promocji czytelnictwa. Jednolita cena książki umożliwia funkcjonowanie i rozwój małych i średnich księgarni, które nie są w stanie konkurować z gigantami rynku w warunkach toczonych przez nich wojen cenowych.

Jako przykład wskazuje się tutaj Francję, stosującą jednolitą cenę książki, gdzie zgodnie z raportem Międzynarodowego Stowarzyszenia Wydawców Global Fixed Book Price Report, w 2014 r. niezależnym księgarniom przypadał udział w rynku w wysokości 22 proc., podczas gdy w Wielkiej Brytanii, która zniosła system ceny jednolitej, od 2005 r. jedna trzecia takich księgarń zniknęła z rynku, zaś łączny udział w rynku tych, które zdołały się utrzymać, zmniejszył się do 4 proc. w 2014 r.

Zwolennicy jednolitej ceny książki wskazują także na dobroczynny wpływ tego rozwiązania na kulturę wyrażający się w zwiększeniu dostępności wartościowych pozycji o niskim popycie, zwłaszcza tzw. literatury wysokiej, poezji, czy też publikacji naukowych. Wskazuje się tu na powstającą dla wydawców możliwość finansowania przez bestsellery pozycji mniej popularnych, czy ryzykownych wydawniczo, np. mniej znanych autorów (cross-subsidisation). Wreszcie wskazuje się na korzyści systemu płynące dla twórców. W systemach cen rynkowych należny autorom udział w przychodach ze sprzedaży książek jest ostatecznie zależny od sprzedawców i dystrybutorów, którzy zazwyczaj dokonują szybkich przecen, zmierzając do upłynnienia nakładu w celu wprowadzenia do oferty kolejnych nowości. Jednocześnie autorzy, zawierając umowy wydawnicze, nie są w stanie skalkulować możliwego do uzyskania przychodu, co sprawia, że twórczość nierzadko nie może stać się stabilnym źródłem utrzymania, to zaś zmusza wielu autorów do rezygnacji z działalności literackiej.

Zagrożenie dla wolnego rynku i kieszeni czytelników?

Przeciwnicy jednolitej ceny książki argumentują, że rynek działa najlepiej w warunkach swobody kształtowania cen przez popyt i podaż. Ich zdaniem państwo nie powinno tej konkurencji zakłócać poprzez nieuzasadnione regulowanie cen w jednym segmencie rynku. Sztywne ceny godzą przede wszystkim w konsumentów – czytelników, którzy tracą możliwość zakupu książki po tańszej, zdeterminowanej przez czynniki rynkowe, cenie. Według przeciwników tego rozwiązania księgarze powinni w konsekwencji dysponować swobodą określania ceny końcowej książki, zgodnie z rzeczywistym popytem. Wskazuje się także, że system cen rynkowych pozwala na tani zakup książek niebędących bestsellerami ani premierami oraz szybki dostęp do przecen.

Krótki „cykl życia” książki powoduje, że już kilka miesięcy po premierze może ona zostać kilkakrotnie przeceniona lub trafić do taniej księgarni, co zwiększa jej dostępność dla mniej zasobnego czytelnika. Również argument, że jednolita cena książki umożliwia finansowanie mniej popularnych lub ryzykownych pozycji, bywa negowany. Jego przeciwnicy twierdzą, że na taką tezę nie ma żadnych dowodów i nie przeprowadzono dotąd badań, które jednoznacznie potwierdziłyby, że taki mechanizm funkcjonuje, a tym, co rzeczywiście umożliwia wzajemne finansowanie poszczególnych publikacji, jest zysk ze sprzedaży. To właśnie wolna cena książki ma zapewniać wydawcom możliwość publikowania pozycji mniej popularnych, specjalistycznych, czy ryzykownych.

Również argument o dobroczynnym wpływie jednolitej ceny książki na przychody twórców jest poddany krytyce. Po pierwsze obowiązywanie systemu jednolitej ceny książki nie oznacza, że wydawca będzie musiał tę cenę określić już na etapie zawierania umowy z twórcą. W konsekwencji nie eliminuje się niepewności finansowej przedsięwzięcia, jakim jest działalność twórcza. Niezależnie od tego, jednolita cena książki nie determinuje powodzenia sprzedaży nakładu danej publikacji. Stąd też twórca, którego przychody uzależnione są od wyników tej sprzedaży, nie znajduje się w istocie w lepszej sytuacji niż w systemie wolnej ceny książki, ponieważ i tak jego zyski uzależnione są od czynników rynkowych, których nie da się w pełni przewidzieć. Stąd jako lepsze narzędzie polityki kulturalnej państwa w odniesieniu do rynku wydawniczego jest subsydiowanie twórców i finansowanie tłumaczeń wartościowych pozycji. Kluczowe argumenty przeciwników systemu jednolitej ceny książki zostały podsumowane w publikacji V. Ringstad’a "On the cultural blessings of fixed book prices".

Istnieje również stanowisko pośrednie, zgodnie z którym stosowanie ceny jednolitej jest uzasadnione wyłącznie w odniesieniu do książki drukowanej, jednak argumenty na jego rzecz nie mają zastosowania do e-booków. Brak materialnego nośnika, a co za tym idzie kosztów druku czy dystrybucji egzemplarzy powoduje, że upada argument o możliwości wzajemnego finansowania publikacji o różnym stopniu ryzyka wydawniczego. Z kolei sposób rozpowszechniania e-booków powoduje, że ich sztywna cena nie przyczyni się do utrzymania i rozwoju sieci niewielkich, niezależnych księgarni. Zwolennicy tego stanowiska zwracają uwagę także na wątpliwości, jakie tego rodzaju ograniczenie budzi na gruncie prawa unijnego. W odróżnieniu bowiem od książek drukowanych, stanowiących towary, e-booki są traktowane jak usługi, w odniesieniu do których stosowanie wszelkich ograniczeń w zakresie ich swobodnego przepływu może być uznane za godzące w jedną z fundamentalnych swobód wspólnotowych. Sprzeczność ta nie jest oczywista, niemniej jednak problem został dostrzeżony przez Komisję, która badała przepisy obowiązujące we Francji, jednak nie zdecydowała się na wszczęcie formalnego postępowania.

Założenia projektu poselskiego

Poselski projekt ustawy o jednolitej cenie książki wpłynął do Sejmu w maju 2017 r, a w lipcu br. został skierowany do pierwszego czytania w komisjach. Zgodnie z nim przed wprowadzeniem książki do obrotu wydawca i importer mają być zobowiązani do ustalenia jednolitej ceny książki, umieszczenia tej ceny oraz informacji o dacie wydania na książce. Powyższe obowiązki mają dotyczyć wszystkich książek, a więc zarówno książek drukowanych, jak i e-booków, przy czym przewidziane są wyłączenia przedmiotowe w odniesieniu do m.in.: wydań na zamówienie nieprzekraczających 100 egzemplarzy, wydań bibliofilskich w nakładach do 500 egzemplarzy, książek artystycznych wydawanych z wykorzystaniem rękodzielnictwa. Jednolita cena książki ma obowiązywać przez 12 miesięcy od daty wprowadzenia książki do obrotu, przy czym po upływie 6 miesięcy tego okresu wydawca i importer mają być, zgodnie z projektem, uprawnieni do wycofania z rynku całego nakładu książki i ustalenia nowej jednolitej ceny książki obowiązującej do końca tego okresu. Również zmiana stawki podatku VAT ma uprawniać do aktualizacji ceny. Dopuszczalne mają być rabaty dla instytucji kultury, jednostek organizacyjnych systemu oświaty, uczelni, instytutów badawczych, instytutów naukowych Polskiej Akademii, stowarzyszeń rodziców uczniów danej szkoły korzystających z danego podręcznika; podczas trwających nie dłużej niż 4 dni targów książki.

Tymoteusz Barański, adwokat

Artykuł powstał we współpracy z Fundacją Legalna Kultura, która prowadzi cyfrowy poradnik dla księgarń www.wiedzaksiegarza.pl