statystyki

Kto płaci, ten wymaga. Ile państwa w kulturze?

autor: Konrad Wojciechowski14.07.2017, 12:00; Aktualizacja: 14.07.2017, 12:24
Najwięcej pieniędzy na kulturę przeznacza Zamość, lecz wliczają sięw to fundusze na rewitalizację rynku. Fot.flickr/Ava Weintraub Photography

Najwięcej pieniędzy na kulturę przeznacza Zamość, lecz wliczają sięw to fundusze na rewitalizację rynku. Fot.flickr/Ava Weintraub Photographyźródło: Inne

ILE PAŃSTWA W KULTURZE | Sponsorować i nadzorować czy dotować i nie ingerować? Artysta chce robić sztukę za publiczne pieniądze i zachować niezależność. Instytucje kultury chcą, aby wizja artysty była podporządkowana oczekiwaniom publiczności

Reklama


Dziewiątego czerwca na stronie internetowej Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego opublikowano oficjalną decyzję wicepremiera Piotra Glińskiego dotyczącą dotacji dla Malta Festivalu. Szef resortu w komunikacie „Teatr ma prowokować społeczeństwo do refleksji i dialogu, a nie podziałów i agresji” podtrzymał swoje stanowisko, że w tym roku poznańska impreza kulturalna odbędzie się bez ministerialnego wsparcia. Decyzja o cofnięciu dofinansowania zapadła mimo wcześniej podpisanej umowy, na mocy której ministerstwo miało przekazać na tegoroczną edycję festiwalu 300 tys. zł. Pieniądze nie zostały wypłacone, ponieważ – jak uzasadniał minister Gliński – osoba zaproszonego do Poznania kuratora Olivera Frljicia nie daje gwarancji „włączenia odbiorcy w dialog”; może natomiast skonfliktować część publiczności z teatrem, zdemoralizować odbiorców, a co gorsza, „zagrażać (...) podstawowym zasadom współżycia społecznego, których obrona w wymiarze kulturowym jest m.in. powinnością ministra kultury i dziedzictwa narodowego”.

Tegoroczna odsłona organizowanego od 1991 r. Malta Festivalu (wcześniej znanego jako Międzynarodowy Festiwal Teatralny Malta) została poświęcona tematyce Bałkanów, toteż dyrekcja zaprosiła dwóch kontrowersyjnych twórców wywodzących się z tygla kultur na południu Europy – serbskiego dramaturga Gorana Injaca i wspomnianego już Chorwata Frljicia. Minister Gliński we wniosku o dofinansowanie Malty złożonym 30 listopada 2015 r. (kilkanaście dni po objęciu urzędu ministra) był informowany o propozycji programowej festiwalu na lata 2017–2018 i o pomyśle zaproszenia obu przedstawicieli bałkańskiego teatru jako kuratorów poznańskiej imprezy. Szef resortu kultury nie miał zastrzeżeń, składając podpis pod wnioskiem. Ale w ciągu dwóch lat wiele się zmieniło. Frljić dał się poznać jako bezkompromisowy artysta, który preferuje teatr moralnego niepokoju, a dyskusje na temat jego twórczości przenoszą się z rozdyskutowanego westybulu na rozkrzyczaną ulicę, gdzie tłum oburzonych pomstuje na szargającego świętości reżysera. To właśnie Frljić – zdaniem ministerstwa – jest odpowiedzialny za eskalowanie konfliktów społecznych wśród polskiej publiczności, a kulturalnej demolki dokonał za sprawą zwłaszcza dwóch spektakli: wystawianej podczas bydgoskiego Festiwalu Prapremier we wrześniu 2016 r. „Naszej przemocy, waszej przemocy” oraz „Klątwy” w Teatrze Powszechnym w Warszawie. Wnioskodawca miał więc naruszyć warunku umowy, forsując kandydaturę Frljicia, choć sygnatariusz ją zaaprobował. Festiwal – mimo ministerialnej wolty – jednak się odbył, a brakujące środki pomogli zgromadzić darczyńcy, którzy przekazali na licytację swoje przedmioty. Oddolna kampania „Zostań ministrem kultury. Przyznaj swoją dotację” zakończyła się powodzeniem. Akcję wsparło 1847 osób, wspólnie zbierając sumę 307 795 zł.

Klucze do skarbca


Pozostało jeszcze 84% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Więcej na ten temat

Reklama


Reklama

Komentarze (4)

  • pt(2017-07-14 17:55) Zgłoś naruszenie 00

    Martwi mnie dostępność komunikacyjna Szczecina, otóż to miasto też silnie walczy na poletku kultury, i pomimo również znacznego niedoinwestowania ze strony Warszawy. Podatki płacimy podobnie co inne miasta dorzecza Odry.

    Odpowiedz
  • KapitalizmJakzKoziejDTrąbka(2017-07-14 14:57) Zgłoś naruszenie 00

    Btw. Zamość płaci dużo na kulturę i remonty z kieszeni mieszkańców, a dlaczego Państwo ma Fundusz Remontowy Miasta Krakowa. Czy Kraków sam tez nie może swoich remontów opłacić?

    Odpowiedz
  • NieChcęŻyćWtymKrajuAnymore(2017-07-14 14:51) Zgłoś naruszenie 00

    W Lublinie są same samorządowe, prywatne lub akademickie instytucje kultury. Oraz TYLKO jedno muzeum narodowe, Majdanek, wybudowany przez Niemców. Jak "Rząd" ma czelność próbować wpływać na Lubelską Kulturę, kiedy przez prawie 100 lat od uzyskania niepodległości, i 72 lata po wojnie, żaden rząd nie zdołał na Lubelszczyźnie wybudować choćby Teatru Narodowego. O Akademii Sztuk Pięknych w Lublinie, tylko napomknę. Kultura w Lublinie, to Kultura Mieszkańców. Sami sobie zbudowali, sami stworzyli. Wstyd, żeby Państwo budowało instytucje kultury wyłącznie w Miastach polski A.

    Odpowiedz
  • ChcęDoKrajuLBN(2017-07-14 14:56) Zgłoś naruszenie 00

    Minister na wschodzie może sobie trele-morele. Państwo Polskie nie jest w stanie zafundować choćby monumentalnego NFM, czy Muzeum Polin, czy czegokolwiek "Narodowego:, oprócz tego niesławnego Majdanka. A ta gadka o "Muzeum Kresów" to jest jakaś pomyłka. Nikogo Kresy nie interesują w Lublinie. Żądam ASP w Lublinie, albo zezwolenia Zgromadzenia Narodowego na secesje Lubelskiego od Warszawy.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Reklama