To jeden z tych krążków, które z jednej strony od razu intrygują, a z drugiej z czymś się kojarzą. Płytę „Convergence” stworzyli pochodząca z Malawi wokalistka Malia oraz Boris Blank – połowa duetu Yello.
Reklama

Właśnie z dokonaniami tego szwajcarskiego bandu momentalnie kojarzą się podkłady na tym krążku. Od razu wyczuwalny jest jego specyficzny styl, niepokojąca, często rytmiczna elektronika zbudowana z wielu elementów. Choć trzeba przyznać, że na „Convergence” panuje zdecydowanie wyciszony klimat. Boris wpasował sią w jazzujący, niski głos Malii. Zresztą nie po raz pierwszy Boris pięknie dopasował swoje dzwięki do kobiecego głosu. Robił to już wcześniej, współpracując chociażby ze Stiną Nordenstam czy Shirley Bassey.

Patrząc na wcześniejsze dokonania Malii, „Convergence” i praca z Borisem może w jej przypadku zaskakiwać. Do tej pory była znana głównie jako wokalistka poruszająca się w przestrzeni jazzowej. Wśród swoich inspiracji wymienia Billie Holiday i Nine Simone, wydała zresztą płytę z piosenkami tej drugiej. Tutaj śpiewa wielowymiarowo, ale tez w wielu miejscach elektronikę Blanka mogłyby zastąpić trąbki czy skrzypki i wokal Malii wciąż by pasował.

Niezwykle ich muzyczne ścieżki spotykają się klasycznym „Fever”. Malia śpiewa w jazzowym klimacie, a Boris dołożył dźwięki jak żywo wyjęte z dokonań Yello, i o dziwo to pięknie współgra. Tak jak w kolejnym „Smouldering Ashes” nagranym jakby w zwolnionym tempie, trochę w klimacie trip hopu. Warto tego krążka posłuchać na słuchawkach, bo Boris to mistrz studyjnego brzmienia. Szkoda tylko, że tego klimatycznego albumu nie będzie można usłyszeć na żywo. Na pewno Malia i Boris nie pojawia się razem na scenie, ale może chociaż Malia przyjedzie z tym materiałem do Polski. „Convergence” nie jest dla wszystkich, ale poszukiwacze niebanalnych, niewpadających po 10 sekundach w ucho melodii powinni wejść w świat wokalistki z Malawi i Szwajcara z Yello z radością.

Malia & Boris Blank | Convergence | Universal Music | Recenzja: Wojciech Przylipiak | Ocena: 5 / 6