Udawano, że Lwów został zatopiony jak Atlantyda i przeszedł do kategorii krain mitycznych. Nasilała to cenzura peerelowska, przez wiele lat niepozwalająca o tej utracie mówić na głos – twierdzi Żanna Słoniowska, autorka powieści „Dom z witrażem”
Powieść „Dom z witrażem”, która zwyciężyła w konkursie Znaku i stała się u nas literackim wydarzeniem, zdecydowała się pani napisać po polsku. Dlaczego?
„Dom z witrażem” pisałam około pięciu lat i od początku nie wahałam się z wyborem języka. Pierwsze 24 lata swojego życia spędziłam w wielojęzycznym i wielokulturowym Lwowie, rozmawiałam i pracowałam jako dziennikarka w trzech językach: ukraińskim, polskim, rosyjskim. Kiedy w 2002 roku zamieszkałam w Polsce, zachwyciłam się tutejszym dialogiem publicznym, różnymi trendami w literaturze i dziennikarstwie, życiem kulturalnym w ogóle, zachciałam zostać jego częścią. Moja książka jest napisana przede wszystkim dla Polaków – zobaczyłam to bardzo wyraźnie wtedy, gdy została przetłumaczona na ukraiński – dla moich rodaków należałoby napisać ją trochę inaczej.