Czasami milczę, bo nie wiem, co powiedzieć, a okazuje się, że i to bywa zabawne – Michael Cera opowiada o niewesołym życiu aktora komediowego.

Chyba nieźle się bawiliście na planie „To już jest koniec”?

No była impreza, nie przeczę. Ale ja najbardziej ekscytowałem się wspólną sceną z Rihanną. Byłem tym bardzo podniecony. Zazdrościli mi wszyscy koledzy, choć zdania wśród koleżanek były podzielone. Tak czy owak, przełamałem się i poprosiłem o autograf. Przed zdjęciami zobaczyłem jej wszystkie teledyski, jest jak aktorka dramatyczna, bardzo ekspresyjna.