„Możesz zapomnieć własne nazwisko, ale nigdy nie zapominaj o tym, że jesteś Żydem” – mówi bohaterowi jego ojciec. To niewiele, by pozwolić przetrwać małemu uciekinierowi. A jednak bardzo dużo.
Reklama

Izraelski pisarz Uri Orlev, którego powieść stała się podstawą dla scenariusza filmu Pepe Danquarta, mówi, że nie potrafi wspominać wojny oczami dorosłego. Sam był dzieckiem, gdy trafił do warszawskiego getta. Jego matkę zastrzelili gestapowcy. Przez jakiś czas ciotka ukrywała go po aryjskiej stronie, potem znalazł się w niemieckim obozie Bergen-Belsen. Po wojnie wyemigrował do Palestyny. Przez lata był cenionym autorem książek dla dzieci. Kiedy w Izraelu usłyszał wspomnienia Yorama Friedmana, który jako 8-latek wydostał się z getta, by cudem przetrwać wojnę, szukając schronienia w podwarszawskich wsiach, jego historia poruszyła go na tyle, że postanowił opisać ją w powieści. Z powodzeniem.

Książka „Biegnij, chłopcze, biegnij” okazała się światowym bestsellerem, przetłumaczonym dotąd na kilkanaście języków. Podobnie jak w literackim pierwowzorze, w filmie Danquarta to perspektywa dziecięcego bohatera staje się punktem odniesienia dla wojennego koszmaru. W oczach dziecka wojna nie ma żadnych sensownych praw, nie kieruje się żadną, choćby najbardziej pokrętną logiką. Ludzie wokół małego uciekiniera zdają się nieprzewidywalni – jedni przygarną i okażą miłość, inni odtrącą i zadenuncjują na gestapo. 8-letni Srulik (w tej roli fenomenalni bracia: Andrzej i Kamil Tkaczowie) zna tylko kilka prostych zasad, wszystkie przed śmiercią przekazał mu ojciec: musisz przeżyć; możesz zapomnieć własne nazwisko, własną rodzinę, ale nigdy nie zapominaj o tym, że jesteś Żydem; kiedy trzeba, biegnij co sił w nogach. Niewiele tego, by pozwolić przeżyć małemu włóczędze, którego pochodzenie może na każdym kroku go zdradzić i przynieść śmierć. A jednak bardzo dużo. Srulik, który opuściwszy getto, przybiera nazwisko Jurek Staniak, nie ma wielkich szans na przetrwanie, ale szybko się uczy: w lesie banda młodocianych zbiegów uczy go, jak kraść kury i dezynfekować rany, żona partyzanta Magda (Elisabeth Duda), u której na jakiś czas znajduje schronienie, pokazuje mu, jak zmawiać pacierz i udawać chrześcijanina, Niemka, pani Herman, zapewnia bezpieczeństwo przed sadystycznym oficerem SS (w tej roli znany m.in. z „Bękartów wojny” Rainer Bock).

Dla małego bohatera przetrwanie staje się brutalną łamigłówką, bezlitosną grą o wszystko, w której nie wolno się poddać. Produkcja, w której zaangażowano wybitnych polskich aktorów (m.in. Zbigniew Zamachowski, Grażyna Szapołowska, Olgierd Łukaszewicz, Izabela Kuna), w wielu miejscach przypomni nam filmy, które już znamy: „Pianistę”, „Europa, Europa” czy „W ciemności”. A jednak jednostkowe historie nigdy nie przestaną poruszać, zawsze będą warte opowiadania. Wojna staje się absurdem, gdy patrzą na nią mądre oczy dziecka.

Biegnij, chłopcze, biegnij | Francja, Niemcy, Polska 2013 | reżyseria: Pepe Danquart | dystrybucja: Kino Świat | czas: 108 min | Recenzja: Malwina Wapińska | Ocena: 5 / 6