„Optymistki” to dokumentalny portret najbardziej nietypowej drużyny siatkarskiej, jaką poznacie. I wspaniały pean na cześć pogodnej starości
Na śniegu dwie kreski, po obu ich stronach – małe dziurki. Obramowany śladami kijków szlak nart biegowych, równy jak spod linijki. Kamera odlatuje trochę wyżej, widzimy grupę powoli, miarowo sunących przez białe pole postaci. To zawodniczki drużyny siatkarskiej z norweskiego miasteczka Hamar. Ubrane w ciepłe kurtki i wygodne spodnie wybrały się na wspólny, aktywny spacer. Wiatr wyciąga spod czapek siwe kosmyki. Najmłodsza z pań ma 66, najstarsza – 98 lat. Razem tworzą drużynę Optymistek – istniejącą od czterdziestu lat ekipę siatkarską dla kobiet w wieku ponadśrednim.
Bohaterki „Optymistek” nie powielają stereotypu. Nie żeby od razu skakały na bungee. Ale żyją bez lęku, w zgodzie z własną intuicją. Mówią o śmierci. Świadomość nieuchronnego końca zamiast je blokować – wyzwala. Zdarzają się kontuzje, gorsze dni, chwile zwątpienia. Ale choć implant stawu biodrowego to jeden z dominujących w tej grupie modowych trendów, niesie ją niezmiennie intensywny apetyt na życie aktywne, tak fizycznie, jak i intelektualnie.