KINO WEDŁUG JARMUSCHA | Outsider, buntownik, poeta kina. Na ekrany polskich kin wchodzi właśnie jego najnowsze dzieło „Paterson”. Opowiadamy, jak Jim Jarmusch stał się jedną z najważniejszych postaci amerykańskiego kina niezależnego
Trudno na pierwszy rzut oka wyobrazić sobie dwóch bardziej odmiennych bohaterów niż ekstatyczny Iggy Pop sportretowany w „Gimme Danger” i skromny poeta z „Patersona”. W pojemnym uniwersum Jima Jarmuscha obaj mężczyźni mogą jednak być traktowani na równych prawach. Wszystko dlatego, że przy wejściu okazali ten sam bilet wstępu – niekwestionowane poczucie niezależności. Swoboda w wyrażaniu siebie wydaje się zresztą cechą łączącą niemal wszystkich bohaterów wykreowanych przez twórcę „Nieustających wakacji”.
Zuchwałe początki